Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (25/139) > >>

Melkior Tacticus:
- Ciekawa opowieść, proponuję by iść spać. Rano czeka nas praca.

Dragosani:
Dragosani uśmiechnął się lekko.
- Lepiej, żeby ta przyszłość nie była aż tak jaśniejąca - skomentował słowa Kenshina. - Co za dużo, to niezdrowo, jak to mówią. Szczególnie, jeśli chodzi o światło! - Zaśmiał się i dopił wino. Wstał.
- Zastąpię Gorna na warcie. On i tak w mroku niewiele dojrzy. Bardziej się przyda rano. ÂŻyczę więc wszystkim dobrej nocy. - Jak powiedział, tak uczynił. Nie czekając na jakiś komentarz, wyszedł na pokład. Spojrzał w górę, na bocianie gniazdo, gdzie siedział i marzł zapewne paladyn.
- Gorn! - zawołał. - Złaź, zastąpię cię!

Kenshin:
Ork uśmiechnął się po słowach Draga na temat słońca, bo nie ma to jak pośmiać się z własnej słabości. Kenshin doceniał takie gesty, gdyż świadczyły o wyluzowaniu nieśmiertelnego i z takimi osobami można pogadać o wszystkim! Dosłownie wszystkim. Jednak wampir wybył szybciej niż ktoś mógł mu jeszcze odpowiedzieć, dodać jakiś komentarz, cóż życie. Kenshin dopił wino pozostające w jego kubku i nabrał sobie ponownie, by mieć co wypić w razie nocnego koszmaru. Teraz wstał i pożegnał się ze wszystkimi.
- ÂŻyczę każdemu z was spokojnej nocy, oby obyły się one bez koszmarów i, żeby ta noc nastawiła was pozytywnie ku lepszemu dniu choć wiemy, co nas może czekać nie myślcie o tym zbyt intensywnie, bo się nie wyśpicie. Zatem ja się zbieram dobranoc.      
Powiedział łagodnie, ciepłym głosem takim jakby przemawiał stary dziadek, ale słowo się rzekło więc opuścił towarzyszy z kubkiem pełnego wina udał się powoli na niższe pokłady do kubryka. Deski lekko skrzypiały od masy ciała orka, ale na szczęście żadna nie pękła ani też nie ulał wina! Kenshin w końcu dotarł do łoża tam dopiero położył kubek wina na jedną z szafeczek potem wyciągnął swoje kołczany pełne strzał oraz sajdak, w którym trzymał swój łuk oraz pochwę z bułatem położył pod pryczę na sam koniec upił trochę wina z kubeczka aż w końcu położył się próbując zasnąć i zapomnieć o swoich koszmarach.

Armin:
Ciemnoskóra z zaciekawieniem wysłuchała opowieści Dragosaniego. Wyobraziła sobie te obrazy w głowie, chociaż nie było to dla maurenki trudne, gdyż już przeżyła wojnę. Wojnę, w której zginęli wszyscy jej bliscy. Wtedy Armin nie chciała mieć już nic wspólnego z walką. O dziwo po kilku miesiącach ogarnęła ją chęć zemsty, dlatego szkoliła się w walce i dołączyła do Krwawych Kruków. Chciała być idealnym zabójcą, który wymierzy sprawiedliwość wszystkim tym, którzy ją skrzywdzili. Kiedy to tak sobie wszystko wyobrażała zorientowała się, że wampir już skończył opowiadać. Niestety każda wojna niesie za sobą ofiary. Tak było, jest i będzie się dziać. - pomyślała. Dopiła całe wino, które miała w kubeczku i ziewnęła. Zrobiła się trochę senna. Bujanie statku, późna godzina i przygotowanie posiłku kosztowało trochę energii. Jednak chciała jeszcze coś zrobić dla towarzyszy.
- Mogę pozmywać. - powiedziała maurenka zasłaniając ręką ziewającą twarz.

Gorn Valfranden:
Gorn zszedł na dół. - Jak chcesz stary.  Paladyn zamiast iść spać usiadł opierając się o burtę plecami. Zamknął oczy i uciął sobie drzemkę. Nie szedł na dół gdyż ktoś może jeszcze coś od niego chcieć. Nigdy nie wiadomo co się może stać. Paladyn zatem spał ale i czuwał nad tym co się dzieję.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej