Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
- Zawsze pozostaje wywiesić białą flagę i modlić się do bogów. Ja bym wpierw dotarł w okolice wyspy. Elf wyjął zza pazuchy mapę i rozłożył na stole.
- To nasz kurs.
Kenshin:
Kenshin przyjrzał się mapie, którą pokazywał kurs jakim mieliśmy się posuwać do naszego celu czyli wyspie Torgońskiej i już od razu stwierdził, że mamy spory zapas czasu na planowanie jak bezpiecznie dopłynąć i podpłynąć na wyspę bez szwanku. Ork oczywiście nie był strategiem i nie mógł przewidzieć co się może podczas rejsu przydarzyć, ale mimo to zabrał głos choć podobne propozycje już padły.
- Na razie dopłyńmy bez szwanku w pobliże wyspy, jeżeli nas natychmiast nie zestrzelą to mamy szanse dostania się na ląd. Dobrze, by jednak było byśmy dopłynęli w okolice wyspy nocą zawsze istnieje szansa, że nas nie wykryją i w porę dostaniemy się na wybrzeże.
Powiedział, co wiedział druid konkordatu znający się jedynie na drzewach i zwierzętach, cokolwiek miało by to znaczyć <aniol>
Silion aep Mor:
Krasnolud siedział, myślał, nasłuchiwał i knuł plany. Nawet od tych jakże "dobrych" wieści bardziej zgłodniał więc zrobił sobie drugą kanapkę. A co tam...
Zajadał się smakowitym jedzonkiem gdy wnet sobie coś przypomniał.
- Czytałem kiedyś... - zaczął lecz wpierw przełknął gryza - O czymś takim jak magiczne przemieszczenie, no i że w bractwie tego uczą, nie wiem jak działa ale zapewne mogło by pomóc naszej przyjaciółce w uniknięciu potencjalnego zostania podziurawionym jak nie przymierzając ser taki z otworkami. Chodzi mi o to że gdyby dojrzała wyspe to prawdopodobnie by się tam mogła przenieść, prawda? - krasnolud nie pamiętał już gdzie to czytał ale była taka księga.
Popił wina i siedział sobiespokojnie kończąc mięsko.
Aldyn:
Aldyn aż na moment przerwał przeżuwanie jedzenia, które miał w ustach. Gdy Melkior skończył przemowę, wszystko przełknął. Zjadając kolejne porcje przysłuchiwał się opinią innych. Wziął łyk wody i spojrzał na mapę.
-Ja mogę się zająć modlitwą.
Rzucił, nieudolnie próbując rozluźnić atmosferę. W zasadzie to nie widział dla siebie innej roli.
Dragosani:
- A co ewentualna główna zainteresowana miałaby do powiedzenia na ten temat? - Drago zwrócił się do Evening, gdy już sobie usiadł.
- Wstępnie oczywiście, wszak sytuacji znać nie będziemy do czasu zbliżenia się do wyspy. Równie dobrze możemy zastać tak taki sam widok jak na Zuesh.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej