Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Gestat

<< < (4/10) > >>

TheMo:
Na twarzy Samuga mogłeś znaleźć spory grymas niezadowolenia. Wziął od ciebie kartkę.
- Ktoś nam sprząta klienta sprzed nosa, a ty tylko wracasz tutaj? Przyjrzałeś się miejscu napadu?
Rozwinął kartkę i zaczął ją czytać a głos. Momentami zatrzymywał się, próbując rozszyfrować pismo.
- Ja, Furus, spisuję me ostatnie słowa. Wszystko co miałem zostało mi odebrane w moment. Wyskoczyli z lasu, przestraszyli konia i zabili woźnicę. Ja szybko wyskoczyłem z wozu, biorąc mą córkę za rękę i uciekając z nią. Jednak mi ją wyrwali, a ja, tchórz uciekłem dalej. Gdy wróciłem były tylko zwłoki woźnicy i mej żony. Zawiodłem ich. Chciałem im dać wszystko co mam, a nie potrafiłem ochronić ich przed napaścią. Już nie mam po co żyć.
Samug odłożył kartkę na stół.
- No, jakie wnioski wyciągniesz? Oprócz tego, że już nam nie zapłaci.

Gestat:
Mężczyzna czuł się zakłopotany, zdenerwowaniem Samuga, więc mu odpowiedział:
- Przyjrzałem się miejscu napadu, ale nie zobaczyłem nic szczególnego jak tylko rozwalony wóz i trupy.Co ja mogłem zrobić, jak napadli ich 3 dni temu.Jak by, nie stawiali oporu to może by jeszcze żyli.
 

TheMo:
- Jest prawdopodobieństwo, że jego córka jeszcze żyje. O ile nie zamarzła po drodze. Słuchaj kolego. Nasza kompania nie posiada dobrego działu promocji. Nie możemy sobie pozwalać, by sprzątali nam klientele sprzed nosa. Jak odwalimy robotę za straż to nam będą dziękować i niektórzy przestaną na nas krzywo patrzeć. Mam nadzieję, że dasz radę odnaleźć tych bandytów i zrobić z nimi porządek.
Zgniótł ostatnie słowa kupca i rzucił kartką w pomocnika rozpalającego w piecu. Ten podłożył ją pod rozpalane drewna.

Gestat:
Gestat dowiadując się, co ma zrobić dalej, wyruszył do miejsca najazdu bandytów.W celu odnalezienia, chociażby niewielkiego śladu po zaginionej córce handlarza.Po wyjściu z namiotu polowego Samuga, skierował się ulicami miasta do bramy.Noc w ten czas była zimna, ale miał fart, przez oświetlający jasnym światłem księżyc, który świecił w pełni blasku, odbijać swe światło na całunie zimy.Dawało mu to możliwość dostrzeżenia drogi.Po wyjściu z miasta, skierował się ku wyznaczonemu mu celu.

TheMo:
Właściwie to dwa księżyce oświetlały ci drogę. Niestety jeden przysłaniał słońce, co powodowało na tej części planety Marant spadek temperatury i panujący cały dzień półmrok. Na szczęście niedługo miała przyjść odwilż. Albo na nieszczęście, bo wtedy nie znajdziesz śladów. Jednak udało ci się dotrzeć do miejsca. Swoją drogą to masz ładną kondycję cały dzień pielgrzymować przez śnieg. W końcu dotarłeś. Krajobraz różnił się jednym małym szczegółem. Kupiec już nie wisiał, a leżał pod drzewem, jak go zostawiłeś.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej