Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pertraktacje - czyli droga do pokoju
Gorn Valfranden:
Droga była długa. Gorn smagnął konia lejcami i zmusił go do galopu. Chciał jak najszybciej dotrzeć do linii frontu aby mógł dostać się do miasta Tihios.
Marduk Draven:
Marduke z kolei przespacerował się po osadzie. Wsłuchiwał się w bębny, przypatrywał się orkom, posągowi ich bogów. Podszedł po jakimś czasie do jednego z orków, wybranego w dość losowy sposób. Ukłonił się.
-Czy możesz mi opowiedzieć o tym bogu?- spytał wskazując ręką na posąg.
DarkModders:
Ork oderwał sie od jedzenia słysząc twoje pytanie. Zachrząkał po czym spojrzał na ciebie. Miałeś szczęście gdyż trafiłeś na orka który w stopniu kali jeść, kali pić, znał język ludzki.
- On nazywać sie Varrushak. Być to ork o czterech twarzach, rządzący powietrze i ogień. On opiekować sie nami, my w zamian składać mu ofiary z plony i zwierzęta. On być bardzo surowy. Karać nas za nieposłuszeństwo plagami i nie urodzajami. On zsyłać deszcze a także niszczycielskie gromy. Karmi nas. - powiedział po czym wskazał ci na kupke popiołu.
- On narodzić sie z popiół.
Marduk Draven:
-Dziękuję.- rekrut ukłonił się i odszedł. Usiadł na śniegu, kilka metrów od posągu. Czekał na powrót Gorna.
Gorn Valfranden:
Gorn tymczasem jechał i jechał aż dojechał. Odrzekł krótko do wojaków pilnujących lini - Mamy 2 tygodniowe zawieszenie broni. Możecie wracać do domu. Ruszył cwałem do miasta. Kiedy tam dotarł wrócił się ponownie tam gdzie ostatnio rozmawiali z Eretem
// Nie masz nic przeciwko że opisałem już dojechanie prosto do niego?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej