Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pertraktacje - czyli droga do pokoju

<< < (37/50) > >>

DarkModders:
List w twojej dłoni smagany był wiatrem. Dwóch orków, którzy przeżyli pierwszą batalie stanęło wpatrując się w was. Jeden z nich podszedł bliżej spoglądając na kartkę, zaś drugi stanął za Gornem. Widząc że kąsacze są już blisko wyciągnął ku górze rękę i krzyknął.
- Wagtharr Krogar!
Po tych słowach kąsacze zatrzymały się złowrogo sycząc w waszą stronę. Pozostali orkowie przeszli do marszu dalej zmierzając w waszą stronę. Sytuacja była napięta, wręcz dębem stawały włosy na głowie. Ork spoglądający na list splunął na ziemie po czym zaczął się śmiać.

//Marduke:

Ork zrobił krok do przodu i trzonkiem topora, z zaskoczenia, uderzył cie z całej siły w głowę. Cios był na tyle silny że spadłeś na śnieg jak kłoda tracąc przytomność.

//Gorn:

Drugi ork widząc to nie stał bezczynnie. Chwycił cię na szyję i zaczął dusić. W tym czasie podszedł do ciebie drugi ork i z całej siły uderzył cię trzy razy w brzuch i w głowę. Padłeś nie przytomny...

Cała ta chwila zdawała się wiecznością. Po chwili zaczęliście się wybudzać. Pierwsze co poczuliście to ogromny ból głowy. Z głowy Marduka lała się krew i zaczęło zbierać ci się na wymioty. Byliście skrępowani i leżeliście na śniegu przed posągiem. Podnosząc wzrok spostrzegliście że jesteście w orkowej wiosce. Leżeliście przed totemem orkowego bóstwa a koło was stała zgraja orkowych mieszkańców wioski.




--- Cytuj ---W centrum wioski mieści się plac w którego centrum ulokowany jest kamienny totem orkowego bóstwa. Totem przyozdobiony jest czaszkami przeciwników poległych w bitwie. Można tu spotkać wioskowych szamanów którzy kilka razy w ciągu dnia wychodzą by złożyć ofiarę swojemu bogu. Plac centralny nie pełni tylko funkcji modlitewnej w wiosce, znaleźć tu można zalążki handlu wymiennego jak i prymitywne stragany. W ciągu dnia można usłyszeć tutaj dźwięki orkowych bębnów. Plac w ciągu całego dnia tętni życiem.
--- Koniec cytatu ---

//Jest godzina 19:48. Oboje trafiliście do orkowej wioski. Wasze bronie zostały skonfiskowane.

Marduk Draven:
Zimno powoli doskwierało kruczowłosemu. Więzy związane było ciasno, nie było mowy o łatwym wyślizgnięciu się z nich. Rozejrzał się. Ujrzał totem. Miał głęboka nadzieją że nie będą złożeni w ofierze temu bóstwu. Wzrokiem odszukał Gorna. Popatrzył się po stojących nad nimi orkach. Powstrzymał odruch wymiotny, przynajmniej na razie. Lekko przytłumionym głosem, będącym takim przez ból i zmęczenie rzekł:

-Chcemy rozmawiać z waszym przywódcą, Hosh-UrGash'em!

Ciekawe czy ktokolwiek się tym interesuje...

Gorn Valfranden:
Nie podobało mu się to że leżeli na śniegu. Jednak w przeciwieństwie do Marduka, jemu  prawie nic nie było.  Kiedy jego towarzysz starał się rozmawiać z orkami.

Marduk Draven:
-Jakieś plany, sugestie?- zapytał Marduke Gorna gdy poczuł że krzyczenie na orków nic nie da. Odruch wymiotny powoli mijał. W głowie dalej mu jednak dzwoniło.

Gorn Valfranden:
Lepiej czekajmy na rozwój wydarzeń. Coś czuję że nawet gdybyśmy się uwolnili to bez broni niewiele byśmy poradzili na hordę orków. Gorn wyraził swoje zdanie i czekał aż wreszcie coś się zacznie dziać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej