Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Lazurowy płomień
Evening Antarii:
-Do sklepu też trzeba pójść. Co to za różnica do jakiej dzielnicy- odparła nieco urażona. -A współpracy nie chciałam, gdyż lubię sama decydować o tym co szyję, a czego nie. Zakład żaden też mi nie potrzebny, gdyż tak czy siak, trzeba się udać do czeladzi. Na dodatek moje rzeczy są tańsze, gdyż nie muszę opłacać tego mojego lokalu -tłumaczyła, a jej nosek zmarszczył się nieco. -I nie musiałeś mi robić łaski- dodała na koniec trochę zdenerwowana. Ale przecież nie będą przy bibliotekarzu o tym rozmawiać. Z resztą... nieważne to jest. Każde pracuje samo. Krawiectwo to nie jedyne ich źródło utrzymania, więc co to za konkurencja. -To, że nie uszyłam nic dla króla, nie znaczy że moje wyroby są gorsze- powiedziała jeszcze na koniec. Po czym powróciła do rozmowy z gościem z Chatal.
-To i jedyny powód chyba jest, czemu tak interesuje ich nasze życie. Nudno w domu, niektórzy to nawet czytać nie umieją to rozrywki już żadnej nie mają poza przesiadkami w karczmie- przyznała mu rację. -Nie wiem czy był na Chatal, czy nie. Chudy, wysoki, blady jak ściana. A głupi jak but. Kojarzy go pan?- spojrzała na niego jakby prosząco, żeby jeszcze coś od niego się dowiedzieć.
-Nie poleci. Jeszcze! nie. Lepiej się nie rozdzielać. Bo to wiadomo co po drugiej stronie siedzi teraz? Co tam w ogóle jest? Przecież ludzie muszą tam mieszkać, jak to stały ląd. Oni mogli widzieć jeszcze więcej od was tutaj. Salcia, co ty na to, żeby najpierw pójść do karczmy, a potem popłynąć na drugi brzeg?- zagadnęła, szukając sposobów na rozwiązanie tej zagadki.
Nie zapomniała też o Jegomościu na dachu... Pamiętała, że wciąż tam przesiaduje.
Canis:
- Oj... Eve... wiesz, że nie maiłem niczego złego na myśli... od handlu na ogół jest dzielnica gdzie się to rejestruje... A że taniej wykonujesz to prawda no i tez tak jak potwierdzam robisz to lepiej. - Powiedział i uśmiechnął się serdecznie. - Mówię tylko, ze przez to odzienie najpewniej stałem się sławniejszym krawcem... co nie oznacza, ze lepszym, wręcz przeciwnie co już mówiłem przed chwilą, ani też łaski nie robię... - Mówił skonfundowany widząc zdenerwowanie chodź nie miał niczego złego na myśli....
- Możemy iść... - Mówił strapiony
Bibliotekarz:
- Jesteście nienormalni, albo coś jest w tych plotkach... Eh co ja się przejmuję. - Machnął na nich ręką, niech się domawiają!
- No plotki o wszystkich celebrytach nie tylko wy... niejaki Silion krasnolud też się wygłupia przed jakąś ciemniejszej karnacji, mówią, że zgrywa nieudacznika walcząc o jej względy! Nie żebym ich spotkał kiedyś ale coś w tym musi być! Albo kanclerz, też z jakąś elfką go widziano! Podobno po podgrodziu chodzili oboje, albo też na ślubie Morii i de Drake ich widziano! Fiu fiu... wiele ciekawostek się niesie o stanie szlacheckim...
- Chudy, wysoki, blady jak ściana. A głupi jak but. To jak większość elfów... takich widziałem na kopy! - roześmiał się serdecznie nie ukrywając rozbawienia, aż mu mieszek dzwonił na piersi. - To idźcie do niego... może coś wam powie... Ale mogli go dobrze zastraszyć, może nie być chętny do rozmowy. Mam andzieję ze... potraficie wyciągać informacje... - Spojrzał wymownie na Salazara... znanego z lubości do tortur...
Evening Antarii:
-Tak, wiem...- odparła tylko. Potem zwróciła się do bibliotekarza. -Dziękujemy za informacje. To wszystko wygląda niepokojąco, ale to pewnie ja wszystko wyolbrzymiam. Mimo wszystko pójdziemy porozmawiać z karczmarzem. Salcia na pewno coś z niego wydusi! Hm... idziemy?
Canis:
- No tak chodźmy. żegnajcie bibliotekarzu... żebyście się nie potopili wracając na Chatal... - Takie niemiłe fałszywe życzenie, które pełne było nadziei... rzucił mu na odchodne...
Wskazał dłonią na budynek przyległy do plaży i i zaprosił gestem w kierunku gospody i ruszył na przód spokojnie rozglądając się wokół... Szczególnie interesowało go zachowanie społeczności na plaży, która nie wyrażała ani krztyny strachu... ciekaw był czemu... Sam też nie panikował, ale jednak była to sprawa która zasługiwała na zainteresowanie inne niż tylko urokliwe podziwianie malowniczego obrazu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej