Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Gorn Valfranden:
Wojownik pobiegł na mury, aby wzmocnić obronę i wesprzeć już tam będących.
Melkior Tacticus:
//Od murów do lasu jest 127 metrów wolnej przestrzeni porośniętej trawą, palisada ma 3.7m wysokości. Wieżyczek jest 8. Mamy 19:46
Silion aep Mor:
Krasnolud stojąc na wieżyczce nisko na nogach spojrzał w stronę lasu i przed mur w poszukiwaniu wroga.
//Sorry że takie suche. ;[
TheMo:
Themo widząc toczące się po ziemi głowy zaklął. I to nie raz. Te niezbyt kulturalne słowa wydobywały się cicho z jego ust podczas biegu na wieżyczkę obronną. Przez ten czas ściągnął z pleców kuszę i na szybko wyjął bełt z kołczanu. Podczas biegu poluzowane rzemienie od broni uderzały o zbroję. Gdy znalazł się przy schodach umieścił srebrny pocisk w rowku. Wbiegł po nich na górę i przykucnął za osłoną. Oparł kuszę o ziemię i dokończył naciąganie cięciwy. Odbezpieczył naładowanego "bełta" i lekko wychylił głowę zza drewnianej blanki. Położył na niej kuszę i skierował wylot w stronę wyjścia z lasu. Uspokoił oddech i przyłożył kolbę do barku. Z palcem na spuście wypatrywał nadchodzącego nieprzyjaciela.
Melkior Tacticus:
Melkior stał na platformie nad bramą, obserwował skraj lasu, jego czujne elfie oczy widziały lepiej. Ruch na granicy drzew sprawił że przykucnął opierając kuszę na fragmencie balustrady.
- Strzelać gdziekolwiek byle by trafiać, to nie demony, nie regenerują się w sekundę. Chyba... Kilka bełtów uderzyło w mury, stojący obok Komandora łucznik z Progów oberwał w szyję, spadł prosto w rów wykopany przez Yarpena. Kilku strzelców wypaliło, nie wytrzymując nerwowo. - Wstrzymać kurwa ogień! Ryknął, marnowali amunicję strzelając w drzewa. Wampiry i kusze? No no... Minęła dłuższa chwila, słońce zaszło za linią drzew i wtedy się zaczęło. Z lasu wybiegło 30 krwiopijców. Poruszali się szybko, osłaniani przez strzelców.
- Strzelać bez rozkazu! Elf przymierzył, pociągnął za spust i zwolnił srebrny pocisk trafiając jednego z przeciwników w łeb, ukrył się za osłoną w samą porę, bełty i strzały latały wszędzie. Przeładować zaczął natychmiast Odezwały się też muszkiety Yarpena i krasnoludów z Kompani. Padło kilku. Orkowie Melkiora też się nie opierdzielali, strzelali celnie. Celnie na tyle by unieszkodliwić te cholerstwa. Były blisko...
- Yarpen teraz! Krzyknął, krasnolud zapalił lont, kilka sekund później teren wokół fortu ("fosa") zajął się ogniem, wampiry nie miały szans by się zatrzymać. Sporo z nich wpadło w ogień. A dzięki temu mieli też widno, jedyne miejsca bez zapory ogniowej to bramy, północna i południowa.
- Kenshin! Chce mieć ściany lodu przy bramach!
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir
//Dzięki ogniowi jak i pochodniom w forcie nie ma kary "osłona nocy". Chyba że ktoś ma obiekcje
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej