Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zemsta Motłochu
Beatrice:
Piesza wędrówka zapowiadała się bajecznie. Może ptaków nie było widać na niebie, jednak prószący wciąż śnieg urozmaicał wszystko wokół. Mały trakt raczej był mało uczęszczany, a ślady w większości były zwierzęce. Las mógł zapowiadać się groźnie, a przejście przez niego całego mogłoby być uciążliwe. ÂŚniegu było dopiero po łydki, jednak zawsze opady się zwiększyć. Drzewa słabo chroniły od spadającego, białego puchu, iż pogubiły one już na Atunus liście, które dawały ochronę przed wieloma niebezpieczeństwami z zewnątrz.
Oprócz tego było zimno. Ukah miał na sobie tylko zwykłą bawełnianą koszulkę, która słabo chroniła go przed niską temperaturą. Jednak będąc wcześniej ogrzany kawą Beatrice zimno nie dokuczało mu tak bardzo, choć ciało mimo wszystko musiało z nim walczyć. Wydzielanie ciepła zabierało wiele potrzebnej energii przez co Ukah niestety trochę szybciej się męczył. Jednak wiadomo raczej było, że dotrwa i dojdzie do wioski, która miała leżeć tuż za lasem.
//Kara: Spadek temperatury poniżej 0 stopni
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Ukah:
ÂŚnieg zaczął wyłaniać się z chmur kumulosowych i leciał z zawrotną prędkością w dol i nie straszny im wiatr, który wiał Ukahowi w plecy i nie straszne im gałęzie lesnych drzew. Niemal każdy płatek leciał prosto w zielone oczy Archonta. Drażniło to niesamowicie człowieka, toteż dosyć szybko przystawił lewą dłoń do swego czoła. W wyniku takiego działania te małe białe sukinkoty lądowały na dłoni. Druga ręką schowana w kieszeń by chociaż jej było ciepło. Archont skupiał się przede wszystkim na drodze, dlatego też nawet nie zwrócił uwagi na ślady na śniegu ani tym bardziej na wspomniany żółty śnieg. Szedł dziarsko omijając co rusz drzewa i wysłuchując dźwięku pekajacego przed jego olbrzymią siłą śniegiem. - ÂŚnieg to cienkj przeciwnik. Nawet nie wyciągnalem miecza a ten już pęka. XD pomyślal Ukah i uśmiechnął sie nieco. Szedł dalej a śnieg grał swą melodie. Melodie przypominając do bólu pewną piosenkę z polskiego filmu z pewnym żołnierzem co nawarzyl mnóstwo bigosu.
Wysłane z mojego LG-P710 przy użyciu Tapatalka
Beatrice:
ÂŚnieg rzeczywiście był bezwzględny i bez żadnych wyrzutów sumienia padała na Ukaha. Wiatr sprawiał, że ten zacinał pod ukosem z całkiem sporą prędkością przez co ręka na niewiele się zdawała. Zimno przewiercało się przez koszulkę i definitywnie nie była to tylko wina niskiej temperatury. Jeszcze parę chwil temu ten rześki wiaterek zamienił się w prawdziwą przewiercający do cna wicher chłodu. ÂŚnieg wpadał mu też do butów i po kilkunastu minutach ten dźwięk pękania wydobywał się także z jego dosyć mało przystosowanego do takiej pogody obuwia. Droga jednak nie dłużyła się tak bardzo i podróż dobiegła końca. Gdy tylko wyszedł z lasu ujrzał niewielką palisadę, przy której nawet nie było strażników. To miejsce mało było odwiedzane i było bardziej jako centrum całej wsi. Budynków mało, a bardziej jeden wielki targ można było zauważyć z tej odległości na jaką zbliżył się Ukah wychodząc z lasu. Przed nim teraz stała decyzja co zrobi ze swoim życiem i czy zechce wejść do "miasta", czy jednak poszuka czegoś w pobliżu w poszukiwaniu jakieś żywej duszy, której nie zdołać było zauważyć za palisadą.
Ukah:
Ukah gdy zauważył osadę można powiedzieć zamienił się w yeti :D Broda i wąsy pokryte płatkami śniegu które razem tworzyły dosyć fajną mieszankę śnieżnej bieli i czekoladowego brązu. Włosy tego koloru co broda, całkowicie pokryta śniegiem. Włosy bielutkie więc jakby ktoś pytał o te siwe włosy to Archont powie że to śnieg. Drewniana palisada o wysokości tak na oko człowieka dwa metry, no ale pamiętajmy minęły bezpowrotnie lata sokolego oka Archonta. Ukah postanowił wejść do miasta aby choć na chwilę ochronić się przed śniegiem, toteż ruszył ochoczo przez śnieg, zaspy, gałęzie i doły.
Wysłane z mojego LG-P710 przy użyciu Tapatalka
Beatrice:
Przeszedł przez drewnianą palisadę i zobaczył pusty gościniec oraz kilka budynków. Większość z nich była z pewnością mieszkalna, a świadczyć mogła o tym ich mała wysokość. Były jednopiętrowe z małą liczbą okien, trochę zaniedbane, jednak wyglądające na stabilne i bezpieczne. Wśród tych wszystkich budynków był też większy budynek charakteryzujący się o wiele większą ilością szyb i drzwi. Było to miejsce na wzór ratusza, choć z porównaniem do innych był bardzo ubogi. Cały dach pokrywał śnieg, a pomiędzy domami były niewielkie ośnieżone dróżki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej