Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pewnej mroźnej nocy

<< < (3/25) > >>

Szarleǰ:
Szarlej podążył za rycerzami w miejsce wylotu owego tajemniczego, podziemnego przejścia, jak mu później wyłożyli - zapewne dracońskiej roboty, po czym przykucnął i spojrzał wgłąb tunelu. Właściwie to wlepił jedynie swoje spojrzenie w ciemną dziurę, gdyż w rzeczywistości z miejsca, w którym się obecnie znajdował niewiele dało się tam dostrzec. Nora biegała dokoła jego tymczasowej, rycerskiej świty i ubezpieczała tyły. A tak naprawdę szukała czegoś, co mogłaby zjeść, wszak nie tylko ludzie lubią jadać na mieście. Może i niezdrowo, ale za to smacznie!
- Mam tam wskoczyć pierwszy? - rzucił w stronę Artura i uniósł doń głowę, ukazując zniesmaczoną minę. Właściwie nie chodziło o to, by bał się tego dokonać, tudzież uważał się za chuj wie kogo jakiegoś ważniaka. Po prostu pomyślał, że skoro nadarzyła się już taka okazja, to miło byłoby skorzystać ze swojego statusu i trochę porządzić. Zresztą, przezorny zawsze ubezpieczony - a z tymi dracońskimi tunelami to nigdy nic nie wiadomo. Nie w smak mu było robić za mięso armatnie.

Funeris Venatio:
- Ależ panie Kanclerzu, nikt nie mówi, że pan tam wskakiwać. Pierwsze oględziny nie wskazały na żadne zagrożenie wewnątrz, lecz czy powinniśmy ryzykować? Mimo wszystko jeżeli chce pan zejść na dół i zbadać to swoim okiem, to oczywiście w naszej asyście, ubezpieczając przód i tyły.

Szarleǰ:
- Ano chciałbym - uciął, licząc na to, że wreszcie przejdą do rzeczy. Po cóż innego miałby tu przyłazić, gdyby nie miał zamiaru się rozejrzeć wewnątrz tunelu. Co prawda wiązało się to z pewnym ryzykiem, jednak w towarzystwie rycerzy z Bractwa ÂŚwitu nie powinien się obawiać, tym bardziej, że sam również bezbronny nie był.
- Jeśli jest tak jak mówicie, tunel ma duży potencjał taktyczny, szczególnie podczas, tfu, oblężenia. Jednakże, jeśli dowiedzą się o nim nieodpowiednie osoby, może stanowić dla nas również zagrożenie. Chciałbym zobaczyć to na własne oczy, by móc podjąć jakąś konkretną decyzję.

Funeris Venatio:
- Ależ oczywiście, oczywiście. Pozwól, panie Kanclerzu, że zejdę pierwszy i oświetlę dalszą drogę - powiedział Artur, dając znać Andrzejowi, że ten ma zejść zaraz po Szarleju. Tak więc rycerz wziął pochodnię w jedną ręką i pomagając sobie drugą zaczął schodzić w dół, te trzy, może cztery metry. Jak już był na dole, to dał znać, żeby zszedł i Kanclerz.

Szarleǰ:
Szarlej jedynie kiwnął głową i w towarzystwie Nory również zszedł na dół.
- Jak długi jest ten tunel? - zapytał Artura rozglądając się dokoła, gdy rozpoczęli marsz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej