Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Isentor:
Mistrz położył dłoń na głowie pani kustosz głaszcząc jej czoło. Bądź silna; dowodzisz tutaj. Będzie jeszcze czas na opłakiwanie zmarłych. Obwieść ludziom co zaszło na wykopaliskach, zabezpieczcie wyjścia. Za kilka godzin przybędzie ekipa, która zajmie się wyciekiem.
Isentor pożegnał się z panią kustosz, poszedł wysłać gołębia do stolicy z wieściami o losach archiwum. Wrócił do swych adeptów, którzy byli już po ciepłym posiłku. Wracamy, na koń - rzucił. Po czym poszedł przywitać się ze swym niesfornym jaszczurem, który spędzał sen z powiek stajennemu w ciągu ostatniej doby.
Rodred:
Z pełnym brzuchem wsiadam na koń za Devem.
Isentor:
Wyruszyli w drogę powrotną do dżungli. Mistrz podjechał do Rodreda, aby porozmawiać. Teraz możemy o tym pomówić.
Rodred:
Kurczowo trzymając się siodła skinąłem głową i zacząłem.
- A więc Mistrzu, jaka jest sytuacja na froncie? Z kim walczymy i z jakiego powodu?
Isentor:
Dobrze byłoby zapytać którym, tyle ich ostatnimi tygodniami, że ciężko powiedzieć. Nasz powód został nam narzucony przez naszych agresorów, walczymy w samoobronie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej