Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Rodred:
Kiwnąłem głową na znak zgody. W duchu cieszę się, że on zostaje tutaj i nie będę musiał się go obawiać w naszej wierzy.
Isentor:
Całą drogę powrotną pokonali w pełnym milczeniu. Myśleli o tym co zaszło w krypcie? Kilka godzin w pełnym milczeniu, pogrążyli się w myślach. U wyjścia z jaskini czekała na nich majaczące się w porażającym świetle słońca postać mężczyzny.
Rodred:
Idąc myślałem o tym jakie korzyści i jakie niebezpieczeństwa może przynieś ze sobą ten lisz. Z pewnością może nam udzielić wiadomości o płynnej czarnej rudzie, o której rozmawiałem z Isentorem i Rakbarem w wieczór przed wyjściem. Jednak niebezpieczeństwo z jego strony jest równie wielkie co potencjalne korzyści.
Widząc tego mężczyznę już w głowie układałem jak mu wymijająco powiedzieć, że ukochana nie wróci. Podejrzewałem, że Isentor coś powie, ale nigdy nie wiadomo co przyniesie los.
Isentor:
Pierwszy odezwał się mistrz, zapewne zmuszony na widok mężczyzny. Wy się mu wytłumaczycie, bo jej śmierć to wasza wina.
Rodred:
Kiwnąłem głową. Nie będę mu cudaczył bo tylko gorzej będzie mu to przyjąć.
Poszedłem do niego z kamienną twarzą. Widzę w jego oczach, że się spodziewa najgorszego. Patrzę chwilę na niego po czym mówię.
- Stary strop archiwum zawalił się...
On już wiedział. Zamknął oczy i ewidentnie chciał usłyszeć całość wymyślonej historii.
- Wszyscy zginęli. Dokończyłem. Chyba brzmiało wiarygodnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej