Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Filantrop zza grobu

<< < (41/62) > >>

Devristus Morii:
Być może to wina tego białego pyłu unoszącego się wokół powiedział Devristus i ustawił się na odpowiednie miejsce.

Isentor:
Bądźcie gotowi na każdą ewentualność. Elisash! Mistrz zacisnął lewą pięść, uniósł rękę nad głowę i kiedy otworzył dłoń wyłoniła się z niej kula jasnego światła rozświetlając mrok w pomieszczeniu. Magowie zdali sobie wtedy sprawę, że od jakiegoś czasu otaczani są przez nieumarłe istoty. Zombie stały nie dalej jak pół metra przed Devristusem, Rodredem i Isentorem.



//Przed każdym z nas w odległości 0,5 metra stoi 2 zombie. Nie są wyposażeni w broń.
6 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zombie

Rodred:
Zareagowałem natychmiast. Telekinezą, pchnąłem na odległość +- 2,5m nieumarłego po lewej. Jego bezmózgi przyjaciel popatrzył za odlatującym kolegą. Wykorzystałem ten moment, aby przystąpić do ataku. Skoczyłem do przodu i prostym ciosem buławy w głowę zombiaka zmusiłem go do udania się na wieczny spoczynek. Buława prawdopodobnie skruszyła czaszkę podgnitego człowieka. Będąc pewnym, że Isentor i Dev poradzą sobie ze swoimi przeciwnikami, przygotowałem się na ewentualny kontr-atak odepchniętego nieumarłego.

Isentor:
Odepchnięty nieumarły niezdarnie powstał na równe nogi i rozpoczął bieg w stronę Rodreda. Mistrz stał w bezruchu i pełnym skupieniu. Zombie zbliżały się do niego powłócząc nogami. Miał czas na wypowiedzenie inkantacji, ręce wyciągnął przed siebie, wokół jego palców zaczęły gromadzić się lekkie wyładowania energii  magicznej. Izani! Pomiędzy dłońmi formowała się czarna, gęsta kula czarnej energii. Kiedy osiągnęła średnicę około 30 centymetrów Isentor wystrzelił pociskiem w czaszkę jednego z zombie używając do tego zdolności mortokinetycznych. Pocisk w mgnieniu oka wbił się w czaszkę nieumarłego i w kilka sekund spopielił jego głowę na popiół. Drugi zombie był już na tyle blisko, aby zadać cios ręką. Mistrz uchylił się w bok zmieniając ciężar nóg. Szybkim ruchem wydobył srebrny sztylet, którym zamachnął się od dołu zatapiając ostrze od podbródka zombie, aż po sam czubek jego głowy. Przeciwnik osunął się na ziemię, zaś mistrz wyciągnął sztylet z jego głowy mocnym szarpnięciem. Stał pełen spokoju, wycierając zakrwawione ostrze o zakończenia szaty i przyglądając się walce adeptów.

Rodred:
Telekinezą przytrzymałem ręce oraz głowę zombiaka tak by nie był w stanie mi nic zrobić. Silnym uderzeniem buławy po łuku trafiłem go w żebra łamiąc je. Ich odłamki wbiły się w jego martwe serce. Telekineza puszczała więc poprawiłem szybkim ciosem od góry w głowę. Zombie jakby samymi drgawkami ruszył na mnie i próbował mnie ugryźć więc odepchnąłem go tarczą. Padł martwy na zimną posadzkę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej