- A więc mistrzu. Wszedłem do pokoju i zastałem go siedzącego za biurkiem przy wpół wypalonej świecy. Zawołałem cię wtedy po czym zbliżyłem się by sprawdzić czy żyje. Okazało się, że tak. Prosił mnie bym go zabił gdyż się przemienia. Jako że nie chciałem ryzykować ugryzienia wykonałem jego wolę natychmiast i to tak, żeby być pewnym, że nie wstanie. Zaraz po czynie, w pokoju zaczęło się robić bardzo zimno, a z ciała wyleciał duch. Zamieniłem z nim wiadome ci już słowa po czym odleciał. W pokoju, ani przy magu nie znalazłem niczego interesującego. Nie byłem wstanie stwierdzić dlaczego tak się ochłodziło. Jak czujesz, temperatura wróciła do normy.