Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Filantrop zza grobu

<< < (25/62) > >>

Devristus Morii:
Devristus przyjął od Isentora miksturę, którą ten podał. Jeszcze miał się by przełknąć ten płyn i poddać się jego działaniom. Była to ogromna trudność i towarzyszący jej ból spowodowany ranami na szyi, gdzie również znajduje się krtań, dzięki której płyny,jedzenie i powietrze dostają się tam gdzie powinny. Takie życie adepta, który uczy się wszystkiego od nowa. Nowe ciało, którym władał Devristus nie było jeszcze w pełni dostosowane do jego duszy.

Isentor:
Devristus został pogryziony przez zombie, Isentor nie był pewny co Rodred miał na myśli mówiąc, że sprawdzi oznaki infekcji. Postanowił nie wdawać się w dyskusje z adeptem. Skupił się na oględzinach zwłok czarodziejki. Ciało było świeże, nie zaczęło jeszcze gnić, zaś krew dopiero co zaczynała tężeć.  Zapewne walczyła z infekcją kilka godzin, ponieważ na skórze nie było żadnych przebarwień, żyły były w dobrym stanie i rana po ugryzienia na łydce zdążyła skrzepnąć jakiś czas temu. Isentor przeszukał szatę czarodziejki jednak nie natrafił na nic, poza krótką notką z zapisanym fragmentem tłumaczenia starożytnego tekstu. Traktował o mitologii Rashera. Co z Devristusem?

Devristus Morii:
Stan Devristusa nie był najlepszy w danej chwili. Mikstura dana mu przez Isentora jeszcze nie zaczęła działać, a ratowanie przez Rodreda jeszcze nie zaczęło przynosić oczekiwanych efektów. Zawieszony miedzy życiem, a śmiercią, skazany na łaskę bogów, poczuł jakąś dziwną obecność obok niego. Zdawało się, że do niego przemawiało, a jego obowiązkiem jest wypowiedzieć te słowa. Być pierwszym świadkiem i głoszącym tego co ma nadejść. Nie miał kontroli nad swoim ciałem, więc wypowiadane przez niego słowa były mimowolne:
Przebudźcie się stwory nocy, przebudźcie się demony i aniołowie! Rozpocznijcie odwieczną walkę miedzy sobą i niechaj upadli aniołowie zaszczycą tę wojnę swoją obecnością. Niech rozgorzeje bitwa, w której będziemy mieli zaszczyt uczestniczyć.

Rodred:
- Zaczyna bredzić.  Odparłem krzywiąc się trochę na te słowa.
- Trzeba mu podać antidotum na ślinę zombi albo dobić zanim w takowego się przemieni.  Dla bezpieczeństwa trzymam buławę blisko nie wiedząc, czy nie zechce mnie pogryźć.

Isentor:
Sugeruje więc czym prędzej podać mu owe antidotum. Przygotowaliście się na wyprawę, macie takowe przy sobie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej