Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Rodred:
Na dokończenie sprawy rzuciłem w nią buławą poprawiając tor lotu telekinezą tak jak robiłem to u Mortis. Broń trafiła ją prosto w czoło gruchocząc pozostałe kości. Następnie przyciągnąłem broń do siebie.
// Dopiero zaczynam się bawić telekinezą więc na wypadek gdybym tak nie mógł to podchodzę i bez ceregieli uderzam ją w głowę buławą.
Po zakończonej sprawie podchodzę do Devristusa zastanawiając się jednocześnie czy Isentor mu pomoże gdyż jest jedynym będącym wstanie. Ja w tym czasie zastanawiałem się co robić.
Opaski uciskowej na szyje mu nie założę. Mikstur nie mam. Witalitą nie jestem.
Porwałem kawałek materiału i zacząłem niezdarnie tamować ranę.
- Mistrzu, pomożesz mu? Zapytałem z nadzieją w głosie.
Isentor:
Proszę Devristusie, napij się tej mikstury. Opatruj kompana Rodredzie. Isentor podszedł do poturbowanej przez adeptów czarodziejki. Ostatkiem sił jęczała wijąc się na ziemi. Mistrz zdjął z pleców kostur i jednym, silnym uderzeniem z powietrza zmiażdżył jej czaszkę.
//Tracę większa mikstura leczenia ran (0,5l)
Rodred:
// Czyli mogłem wykonać taki rzut?
Kiwnąłem tylko głową na słowa mistrza i kawałkiem materiału owinąłem delikatnie szyje Deva starając się zahamować krwawienie.
- Myślisz, że ugryzł ją nieumarły mistrzu? Zapytałem po skończonej pracy wycierając ręce od krwi.
Isentor:
Zachowywała się jak zombie. Zbadam ciało w poszukiwaniu przyczyn infekcji, zajmij się w tym czasie opatrzeniem ran Devristusa.
//Możesz unisić przedmioty do 3kg. Unoszenie raczej nie zalicza się do rzucania.
Rodred:
- Sprawdzę, czy nie nosi on oznak infekcji.
Następnie przystąpiłem do dalszego opatrywania ran kompana. Każdy obszar naruszonego mięsa sprawdzałem, czy nie nosi oznak infekcji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej