Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Filantrop zza grobu
Devristus Morii:
A Devristus ponownie ułożył ją w pozycję bezpieczną.
//Mówisz o 2 dniowej ignorancji? Nie odpisałem Ci tylko wczoraj, a po za tym to ja czekałem na Twoją odpowiedź od 21 sierpnia od godziny 17:56, którą otrzymałem 24 sierpnia o godzinie 15:24. Idąc tym tropem to w takim razie czekałem 4 dni na Twoją odpowiedź, a Ty nie zgłaszałeś tego, że Cię nie będzie. Jak żyć?
Isentor:
Kobieta przestała oddychać. Isentor stał z boku przyglądając się tej pożal się boże sytuacji. Nie ingerował, sprawdzał swoich uczniów.
//Dobrze o tym wiesz, że nie ma mnie w kraju i nie mam stałego dostępu do internetu. Pomimo tego jestem bardziej aktywny od ciebie. Twój argument jest inwalidą. <ignorant>
Devristus Morii:
Devristus położył czarodziejkę na plecy i udrożnił jej drogi oddechowe. Sprawdził czy to coś dało poprzez ułożenie policzka nad ustami czarodziejki. Równocześnie położył swoją rękę tuż pod mosktkiem, by wyczuć czy serce bije i czy klatka piersiowa sie unosi. Mogła oddychać, ale bardzo płytko.
Isentor:
Czarodziejka nagle otworzyła oczy, byly matowe, zupelnie pozbawione osobowosci. Kobieta rzuciła się na adepta wgryzając się w jego prawy nadgarstek.
Devristus Morii:
Kiedy czarodziejka wgryzała się w prawy nadgarstek, który otoczony był jak całe ciało barierą mortokinetyczną, która człowiek nałożył na siebie zanim podszedł do rannej kobiety. W tym samym momencie bariera pękła i przemieniła się w czystą energię magiczną, za pomocą której odepchnął dziką czarodziejkę na odległość 10 metrów od niego.
Rodred! Unieś ją!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej