Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ci cholerni kłusownicy
Demetris:
-Yhym, wreszcie! - bo mnie te mieczyska w dupsko uwierały dodała w myślach. -Jedzie pan dalej? Miłej drogi- "miła" to pewnie dla niego taka z cichodajką na każdym zakręcie. Ostroucha udała się zaś gdzieś w okolice centrum tej wioski na kompletnym odludziu, gdzie nawet najgorsze choróbska nie chciały docierać. Rzeczka piękna, zaprzeczyć nie można. Idealna by kogoś w niej utopić i rozkoszować się pięknym widokiem nie tyle płynącego w niej ciała, ale uroczą wioską i krajobrazami po prostu.
Szukała karczmy, bo gdzie jak nie tam, wśród łajzów i włóczęgów, można zaciągnąć języka? Myślała też nad tym czy aby się nie w pakowała coś gorszego, niewartego swojej ceny.
Melkior Tacticus:
Elfka nie mogła wiedzieć że właśnie puściła trasnport broni dla "Bandy ÂŁysego" który zaś pracuje dla Vladimira Nitupa. I że ta broń posłuży wywrotowcom do ataku na gospodarstwa pod Ekkerund. Przejdźmy jednak do tu i teraz. Elfka szukała i znalazła wiejską gospodę. Pełną o tej porze.
//19:44
Demetris:
//Szkoda tylko, że gdy Demi zainteresowała się tymi mieczami, to ty to zignorowałeś. Sprawdzała czy to porządna broń czy jakieś poszczerbione. Więc pomyślałam że to nic ważnego, skoro ani słowem o tym nie napisałeś, co Demi tam ujrzała. Trudno, Banda ÂŁysego miała dobry dzień.
We wnętrzu było więcej hołoty niż mogła przypuszczać. Przecisnęła się między ławami bliżej szynkwasu, ale usiadła na na ławie na wolnym miejscu. Nie chciała się z nikim spoufalać, jedynie wypytać z czym tubylcy mają problem, co to za kłusownicy buszują po ich lasach. Normalnie wcale by jej to nie obchodziło, że wieśniacy nie umieją sobie z tym poradzić, ale skoro w grę wchodziły grzywny...
Szukała wzrokiem kogoś kto wyglądałby na tutejszego i w miarę rozgarniętego.
Melkior Tacticus:
//To było celowe, nic nie zepsułaś ;)
Tutejsi byli raczej wszyscy podpici chłopi. Karczmarz na pewno.
- Podać coś? Spytał.
Demetris:
//Uff! Bo bym miała na sumieniu całe Ekkerund xd
-Może... piwa? Niech będzie piwo. Chętnie się napiję po podróży- odparła. Oparła się wygodniej i pochyliła w stronę karczmarza odgarniając rude pukle za ucho. -Podobno po waszych lasach wałęsają się jacyś kłusownicy. Prawda to?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej