Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odem Mortis. Niebezpieczeństwo na plaży.

<< < (5/6) > >>

Kenshin:
Kenshin wiedział, że to co uczynił było koniecznością! Musiał zaatakować, by się obronić, ale niestety wewnątrz czuł się winny za całą sytuację. Ork widząc cierpiącego lwa morskiego musiał działać szybciej, by skrócić jego męki zanim zwierzę wyzionie ducha poprzez ranę jaką mu zadał, nie chciał również aby przez ten uczynek Ventepi go odrzuciła i zesłała na niego swój gniew! Pasterz stworzenia musiał jeszcze się raz wybronić, by dotrzeć do swego łuku i zakończyć to bezboleśnie dla zwierząt w tym celu szybko skumulował w sobie trochę energii magicznej i wyprostowując rękę machnął dłonią na bok używając telekinezy chciał nieco zmienić trajektorię płetwy, by dać sobie szanse na ucieczkę i odskoczyć w stronę łuku a zarazem na twardszą część plaży.     

Canis:
I odskoczyłeś na ląd.

Lwy morskie rzuciły się za tobą lądując na ziemi i straciły nagle swoje walory, trudniej poruszały się po ziemi, zaczęły się obracać by wrócić w dziurę statku i strzec dziury i okrętu, by móc polować na kolejnych łaknących wrażeń turystów. Jednak raniony pełen nienawiści i chęci mordu dalej skakał do ciebie powolnie przemierzając plażę - ziemię w powolnych ruchach niczym dżdżownica wyginając ciało.

2x lew Morski - jeden ranny dalej mknie do ciebie jest 2 metry od ciebie, zaś drugi obraca się by wskoczyć do wody a następnie wpłynąć do wraku Nautiliusa. Jest również w odległości 2 metrów od ciebie.

Kenshin:
Orkowi o dziwno się udała ta sztuka z telekinezą. Teraz kiedy uratował swe życie doskoczył do łuku i strzały, by ukoić na zawsze ból lwa morskiego, którego ranił sztyletem a zarazem nieustępliwie gonił czarnego orka cały czas łaknąc zemsty! Jednakże pozostał jeszcze jeden przeciwnik zmierzający do morza. Dlatego Kenshin wykorzystując powolność potwora będącego na piasku postanowił rzucając się szybko na broń odskoczyć na jeszcze dwa metry i zapolować na uciekiniera. Dlatego szybko nałożył żelazną strzałę na cięciwę łuku, po czym mocno ją naciągnął. Warunki do oddania strzału były wyśmienite zero wiatru, słońca świecącego w twarz nic tylko strzelać, ale niestety musiał się streszczać, bo za chwilę mógłby się stać pokarmem, jednakże wszystkie te wygodne warunki sprawiły, że ork czuł się dobrze więc pomyślał, że jednak Ventepi nie ma mu na razie za złe, że poluje!
    Kenshin dosłownie szybko wymierzył w potylicę uciekającego morskiego lwa i po trzech sekundach wypuścił strzałę, która przecięła swym grotem świeże morskie powietrze trafiając stworzenie bezpośrednio w potylicę. Grot strzały przebił się przez twarde łuski a potem spenetrował miękką tkankę skóry aż nie wylądował w mózgu zwierzęcia wyniszczając, uszkadzając go na tyle, że stwór morski padł bez tchu kończąc swe życie szybko i bezboleśnie wedle nauk Ventepi a po tym wszystkim padł pyskiem do morskiej wody, która teraz owijała go swoim mokrym dotykiem.
    Pasterz stworzenia następnie dobył kolejnej strzały, którą ponownie nałożył na cięciwę łuku mocno ją naciągając i teraz zaczął on mierzyć do rannego lwa, który powoli zbliżał się do niego ciągnąć swoje ogromne cielsko po piasku. Ork, nie czekał długo, tylko celując w czoło poranionego zwierzęcia wypuścił po trzech sekundach strzałę. ÂŻelazny pocisk nie musiał zbyt długo lecieć, by zakończyć swoją wędrówkę w głowie stworzenia Ventepi. Kenshin trafił bezbłędnie w czoło zwierzęcia, bo grot wbił się w sam środek czaszki a następnie zdołał on przebić łuski, skórę i zakończyć swoją wędrówkę w mózgu. Ranne stworzenie nie zorientowało się kiedy wyzionęło ducha i całe szczęście. Stwór z dygoczącą jeszcze strzałą obalił się na bok oddając swoją duszę w ciepłe objęcia jego stwórczyni. Kenshin na sam koniec pomodlił się patrząc w niebo i okładając na bok swój łuk przemówił.
- Pani wybacz mi za to, co uczyniłem. Proszę, Cię abyś nie odwracała wzroku ode mnie i nie ukarała zbyt srogo.   
W tym momencie padł na kolana rozglądając się czy nic innego nie zamierza go zaatakować.

0x lew Morski

Pozostaje 17x żelaznych strzał
 
   

Canis:
Z nory we wraku wyskoczył jeszcze jeden lew morski zawołany okrzykami umierającej braci, wiedziałeś, ze musiał to być już ostatni z tej gromady, gdyż inaczej sam by nie wyszedł, jednak jego ruch był zbyt późny i wyszedł niczym na rzeź. Nie zamierzał jednak tanio oddać skóry, wielkim susem doskoczył co ciebie lezącego, jednak odległość go dzieląca była wielkości 2 metrów, ponownie szykował się do skoku, by teraz przygnieść cię do ziemi.

1x lew morski

Kenshin:
Ork dobrze zrobił, że postanowił się rozejrzeć wokół nim przystąpił do zbierania trofeów, bo właśnie z dziury wypłynął kolejny lew morski pragnący zemścić się za swych braci, którzy przed chwilą polegli. Dystans dzielący walczących był znikomy, bo było to zaledwie dwa metry, więc ponownie czarny ork musiał działać szybko aby nie zostać wgnieciony w piasek. Dlatego ork zrobił przewrót do tyłu zwiększając dystans i mogąc wystrzelić strzałę ten chyba ostatni już raz dzisiejszego dnia.
    Kenshin korzystając z nadarzającej się okazji ponownie wyjął strzałę z kołczanu i umieścił ją na cięciwie a potem mocno ją naciągnął używając swoich wielgachnych mięśni i pocąc się już nieco od tej walki, ale mimo wszytko przyszły druid wymierzył w oko stwora i wypuścił strzałę nim ten zdążył zrobić skok. Grot strzały poleciał przebijając się przez miękką tkankę oka i uszkadzając wzrok poczwary wraz z nerwami. Bestia na początku zaryczała, ale sekundę później padła martwa, gdyż strzał z takiego bliska sprawił, że grot pocisku wylądował w jego mózgu a konkretnie w płacie czołowy, który spowodował śmierć osobnika praktycznie ma miejscu.
Ork znów wzniósł modły nad martwym zwierzęciem spoglądając w niebo.
- Leć do naszej Pani. Niech Ona ma baczenie nad twoją duszą oraz twych braci. Spotkajcie się tam ku Jej chwale i żyjcie spokojnie przebywając w wiecznym morzu.         
Kenshin skończył modły opuszczając głowę i dla ostatecznej pewności rozejrzał się ponownie wypatrując niebezpieczeństw.

0x wilk morski

Pozostaje 16 żelaznych strzał

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej