Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Wartownik Eharus
Silion aep Mor:
- Chodziło mi raczej o to co on mówił po zniknięciu postaci z kosą. Mówił że nie pomyślał wcześniej o śmierci. Skoro jest manifestacją śmierci, to dlaczego wciąż żyjemy po spotkaniu z nim? - zapytał mężczyzny po czym pogonił konisia. Jechał z dużą prędkością, przeskoczył płot i znalazł się po drugiej stronie. Znalazł się koło człowieka, spojrzał na niego i ruszył w strone odgłosów, tuż za nim.
Poszukiwacz:
Konie przeskoczyły przez niski płot i wdarły się na teren podwórza. Wokół kurnika biegało 8 kresharów ganiając piękne białe, brązowe a nawet czarne kury, zaś kogut stał na dachu i piał jak oszalały skacząc na daszku.
W domku nieopodal, w oknie stał mężczyzna z muszkieteu i co kilka minut oddawał strzał, jednak chybiał, nie trafiał w biegnące kreshary, trafiał kulami w bok kurnika.
8x kreshar (w jednej chwili widoczne są tylko 3, widzicie je biegnące, biegną w równej odległości od siebie, gdy macie przed sobą 4, 4 pozostałe są po drugiej stronie kurnika. Odradzam wam nadmierne bohaterstwo)
Kurnik jest w odległości 30 metrów od was.
Gdy przeskoczyliście płot usłyszeliście warczenie za sobą. Pod płotem leżały dwa kreshary, które "stały na czatach", rzuciły się na końskie zady będąc tuż za wami. są 3 metry za wami, każdy atakuje jednego z was.
2x Kreshar
Mężczyzna z okna ładował kolejny nabój i mierzył do kresharów, niecelny strzelec bywa groźny nie tylko dla zabudowań.
Silion aep Mor:
Mężczyzna dojrzał prawdziwy bajzel. Duże, paskudne kociaki kresharami zwane goniły wokół domu za jeszcze żywym drobiem. Biegały tak sobie w dwóch grupach po 4 osobników. Najśmieszniejszy w tym wszystkim był domownik który namiętnie naparzał z muszkietu w kurnik. Poprostu geniusz...
Sil usłyszał za sobą warczenie, w pierwszej chwili nie wiedział co to, podejrzewał niedźwiedzia. Nigdy z kresharami nie miał do czynienia. Dłonia w której trzymał nóż złapał mocniej lejce, drugą momentalnie złapał za naładowaną wcześniej kusze. Poganił konia by zwierze nie zostało ranione, koń ruszył się na 3m przed siebie. Kot nie czekał tylko ponownie zaatakował w nogi ogiera. Mężczyzna pogonił Issei'a, ten pobiegł 1m do przodu, gdy kreshar został skutecznie odciągnięty od płota, koń zaczął biec po okręgu którego środkiem był kociak. Gdy znalezli się od strony tyłu kreshara, zwierze momentalnie sie odwróciło się. Krasnolud w ułamku sekudny wycelował w łeb zwierzęcia, morderczy bełt wyrwał się z uwięzi pokonując 3m i roztrzaskując łeb kota. Dla bezpieczeństwa zrobili jeszcze kilka kroków w przód by uniknąć potencjalnego, ostatniego, desperackiego ataku ze strony wielkiego kocura. Mężczyzna ponownie ładował kuszę przyglądając sie temu jak Salazar tępi kota.
8x kreshar (w jednej chwili widoczne są tylko 3, widzicie je biegnące, biegną w równej odległości od siebie, gdy macie przed sobą 4, 4 pozostałe są po drugiej stronie kurnika. Odradzam wam nadmierne bohaterstwo)
1x Kreshar
Canis:
Salazar słysząc warczenie nie czekał ani chwili, sięgnął po swoją Srebrną "Amare" przypiętą do pasa i chwytając lejce w lewą rękę, pociągnął lejce do siebie w lewą stronę zmuszając Pałasza do obrotu po niewielkim okręgu. Manewr był o tyle skuteczny, ze pędzący na koński zad kocur, spotkał się z koniem twarzą w twarz.
Salazar uniósł szablę wysoko pochylając się do przodu, a jednocześnie lejce ciągnąc do tyłu. zmusił konia do stanięcia na tylnych nogach, gdy kot był już metr przed nim. Tym samym wymusił na koniu atak przednimi kopytami w atakującego kreshara.
Uderzenie kopyta w głowę i bark kota spowodowało przerwanie jego ataku i sprowadziło go na ziemię. Koń zaczął biec do przodu, Były jaszczur zawrócił konia i szybkim biegiem nakierował konia by pobiegł wzdłuż ciała kocura po lewej stronie. W tym momencie sedzia wymierzył karę w biegu konia wykonując zamach uniesioną bronią w dół po łuku wyprowadzając ostrze wzdłuż głowy bestii rozcinając ją do połowy. Uszkodzona czaszka, rozcięty mózg na obezwładnionej bestii... co tu dużo mówić - this is the end.
Nie przerywając biegu konia naprowadził go w kierunku kurnika.
- Przestań strzelać pajacu! - Wywrzeszczał do okna, gdzie ładował muszkiet mężczyzna, samemu pognał konia do kurnika, by zaatakować kreshary.
8x kreshar (w jednej chwili widoczne są tylko 3, widzicie je biegnące, biegną w równej odległości od siebie, gdy macie przed sobą 4, 4 pozostałe są po drugiej stronie kurnika. Odradzam wam nadmierne bohaterstwo)
Silion aep Mor:
Z racji iż mężczyzna trafiał w bok kurnika, pchanie się dokładnie pod lufe nie byłoby mądre zwłaszcza że w nagłym napadzie paniki mógłby pociągnąć za spust i zrobić komuś krzywde. Podjechał bliżej okna i krzyknął. - Zostaw tą broń bo zamiast kresharów to pozabijasz nas. My już damy popalić tym bestiom. - po tym schował nóż, wziął drugą załadowaną kusze i z dwoma skierował się w strone kurnika uważając by nie znaleźć się na lini strzału muszkietu. Zajechał pod kurzą posiadłość na odległość 15m tak by kotki zajęte zabawą w kostka i kurkę od razu się nim nie zainteresowały. Celował z kusz przed siebie, czekając aż kreshary wypadną zza rogu budynku. Chwilkę później tak się właśnie stało, 3 przerośnięte paskudy wybiegły zza rogu goniąc koguta i dwie kury. Sil nie czekając, wycelował kuszami w głowy dwóch biegnących z przodu, obok siebie, ramie w ramie stworów. Wcisnął spusty, bełty wyrwały się z uwięzi przecinając odległość około 13m (taka bo kotki biegną przed siebie), oba trafiły koty w głowy, jeden w czoło, drugi trochę niżej w okolicy nozdży. Koty z rozpędu zaryły o ziemie. Trzeci zły kiciuś oderwał swój wzrok od drobiu, skierował go na konia i ruszył by go ranić. Mężczyzna błyskawicznie schował obie kusze a złapał za 2-ręczny topór ze stali Valfdeńskiej. Pociągnął lejce w bok i do siebie, nakazując koniowi odwrócić się o 180 stopni, pogonił go do przodu zblizając się ponownie w strone płotu. Kreshar gonił konia. Silion będąc w bezpiecznej pozycji, zdala od strzelca, szybko nawrócił konia w stronę kota i pognał. Jadąc obok niego, zamachnął się i wkładając całą siłę rąk oraz pędu, roztrzaskał łeb bestii. Przemieścił się jeszcze kilka metrów do przodu, schował topór. Wziął wpierw jedną z kusz i załadował, wziął drugą i załadował, z dwoma kuszami w dłoniach będąc w odległości 25m od kurnika, powoli ruszył w strone zabudowania przyglądając się wyczynom sędziego.
5x kreshar (w jednej chwili widoczne są tylko 3, widzicie je biegnące, biegną w równej odległości od siebie, gdy macie przed sobą 4, 4 pozostałe są po drugiej stronie kurnika. Odradzam wam nadmierne bohaterstwo)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej