Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Wartownik Eharus
Silion aep Mor:
Chwycił pewniej lejce, po czym smagnął nimi konia by ten ruszył w drogę. - Wio Issei! Wiem że jesteś zmęczony ale musisz mi jeszcze pomóc. - zwierze ruszyło przed siebie zaraz za pałaszem Salazara. Rytmiczny stukot kopyt dodawał uroku tej nocy w którą nie wiadomo co się jeszcze wydarzy. Najpierw poszukiwacz, potem kosiarz który zabił Traumate, teraz tunele w Mirty. Robi się dziwnie ale i ciekawie.
- Zawsze jest jakiś zakamarek, jakaś szczelina, jakieś "coś" które mogło zostać przeoczone. Często rozwiązania jakieś problemu leża przed naszymi oczami a my tego nie widzimy...
-Co do mapy. Poszukać nie zaszkodzi, anuż natrafie może na zapiski jakiegoś kartografa czy coś. Odnajdą tylko ci którzy poświęcą sie szukaniu... Dasz zajrzeć do tej książki przy najbliższej okazji?
- Mam jeszcze tyle pytań. Pozwolisz że będe pytał po drodze. - rzekł po czym popędził konia.
Canis:
- Pytaj pytaj, mamy czas, co nam może przeszkodzić w przejażdżce? Nocą? Nikogo pewnie na szlaku nie będzie. Co do księgi, wybacz, ale ze względów bezpieczeństwa zamknięta jest w podziemiach mojej cytadeli pod kluczem. Nie jest to zwykła księga i zwykłe zapiski. Nikomu nie oddam jej. W nieodpowiednich rekach może wyrządzić wiele szkód.
Poszukiwacz:
Pędziliście długo zabawiając czas rozmową. Przebyliście konno rzekę za pośrednictwem mostu, przebiegając konno po nim, gdy dojrzeliście połacie skoszonych i zaoranych na zimę pól. Samotne domostwa gospodarzy ziemskich wymijaliście powoli i żmudnie, gdy dojechaliście do gospodarstw hodowlanych, były to ogrodzone gospodarstwa z wybiegami, płoty sięgały aż na skraj szlaku.
Z oddali dosłyszeliście szaleńcze piski i pianie kogutów, o północy? w środku nocy? Nie było to coś normalnego. Usłyszeliście też wystrzał ze strzelby. było to kilkadziesiąt metrów przed wami dochodziło z Gospodarstwa Fartha. Ale skąd mogliście znać imię jednego z tysięcy gospodarzy, no znikąd...
Silion aep Mor:
- Dlaczego ten tajemniczy, jak ty go nazwałeś? Poszukiwacz? On coś mówił o śmierci... Rozumiesz coś z tego bo ja nic...
Wsłuchał się w podejrzane pianie kogutów. Pianie? Nocą? Coś tam sie dzieje chyba. Podejrzane. Zatrzymał konia by załadować obie kusze. Gdy już załadował, schował je. Wziął do jednej z rąk "Mroźny oddech" i ponownie ruszył za Salem. - Kogu ty piejące w nocy? Strzały? Sprawdzamy to?
Canis:
- Poszukiwacza spotkaliśmy spotykając smoka Vesuviusa. Są jego czcicielami, tu na Valfden i na Chatal w obu miejscach można ich spotkać. są manifestacją śmierci. Nie poczułeś jak zionie od niego trupim chłodem? Gdybyś zobaczył ich twarze, wolał byś nie wiedzieć czemu takie są... - Lecz wtedy spokój podróży zakłóciły dziwne odgłosy. mocniej zaciskając lejce, smagnął nimi konia, który błyskawicznie zerwał się do biegu w kierunku tego gospodarstwa.
Pędził jak szalony, nie patrzył na płot, gdy dojrzal ogrodzenie pociągnął lejce do góry podciągając głowę konia w górę, dając mu znak, ze trzeba skoczyć. Koń podbił się w górę i przeskoczył ogrodzenie pięknym susem lądując tuż za nim.
- Jedźmy! Coś zaatakowało drób! - Zawołał do Siliona.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej