Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba Siły #11 - Osgar
Osgar:
Osgar szedł przez cmentarz, jednak jak na razie nie napotkał żadnych niezwykłości. Ot groby, groby, jeszcze więcej grobów i to... coś na środku cmentarza. Nigdzie jednak ani śladu chodzących kości. Gdy doszedł do centrum cmentarza, oparł się o murek otaczający monument i rozejrzał się po części cmentarza, którą zdążył już przejść. Dalej nic nie dostrzegł. Powoli już zaczął myśleć, że może ten Tom miał po prostu coś nie tak z głową. Wtedy jednak dobiegł go jakiś chrzęst zza pleców. Odskoczył od murka jak oparzony i skierował swój wzrok na menhir. Ten dalej stał nieporuszony na swoim miejscu. Odgłos więc chyba dochodził zza tego obiektu. Dla pewności siebie uniósł miecz w gotowości do walki i zaczął obchodzić monument wzdłuż murku od prawej strony.
Funeris Venatio:
Osgar obszedł obelisk i zobaczył, że u jego podstawy siedziała kupka kości. Kupka kości bawiła się swoją lagą, drewnianym długim kijem. Odwróciła swoją bladą czaszkę w stronę człowieka, nie podnosząc się jednak.
//1x Szkielet, uzbrojony w kij. Siedzi, patrzy na Ciebie, nie atakuje.
Statystyki kija:
Nazwa broni: laga kościotrupa
Rodzaj: kij
Typ: oburęczny
Obuch: 4
Wytrzymałość: 6
Opis: Wystrugany z 0,9kg drewna o zasięgu 2,2 metra.
Osgar:
Osgar chociaż i tak poruszał się bardzo wolno, teraz gdy zobaczył kościotrupa, zwolnił jeszcze bardziej. Mógł sobie teraz pooglądać go w pełnej krasie. Ten na razie bardziej był zajęty zabawą swoim kijem, niż intruzem. Mężczyzna oczywiście łudził się, że pozostanie tak do końca i po osiągnięciu odpowiedniej odległości spokojnie zdekapituje potwora. Jednak gdy tylko człowiek odrobinę zbliżył się do swojego przeciwnika, ten spojrzał na niego, z czymś na znak groźby w swojej postawie, po czym podniósł się, chrzęszcząc przy tym wszystkimi swoimi kośćmi i potrząsając swoim kijem. Osgar spojrzał oponentowi w jego puste oczodoły. Nie był to zbyt dobry pomysł, gdyż widok ten strwożył go jeszcze bardziej. Stopy jego natomiast niespodziewanie, oraz poniekąd bez jego woli zmieniły kierunek na odwrotny i zamiast iść do przodu zaczął się cofać. Gdy szkielet poczuł się znowu bezpieczny powrócił do swojego wcześniejszego zajęcia, przestając się przejmować strachliwym intruzem. Osgar pochylił się i zaczął łapać głębokie oddechy. Czuł jak serce waliło mu w piersi. Cały czas słyszał chrzęst towarzyszący ruchom szkieletu. W pewnym momencie zaczął on się nasilać. Człowiek z przerażeniem zobaczył, że jego przeciwnik ruszył na niego biorąc już zamach swoim ponad dwumetrowym kijem. Ledwo zdążył unieść miecz, gdy spadł na niego pierwszy cios. Osgar z trudem zablokował tą niecną próbę rozłupania mu czaszki, odpychając jednocześnie kij na bezpieczną odległość. Cofnął się szybko na bezpieczną odległość i zaczął obserwować ruchy kościotrupa. Musiał znaleźć jakiś sposób, aby dosięgnąć swojego rywala i móc zakończyć jego żywot wymarzoną dekapitacją. Ten właśnie zamierzył się na intruza potężnym zamachnięciem z prawej strony, Osgar więc uskoczył przed ciosem w swoje prawo, tak aby poruszać się w stronę zgodną z ruchem lagi. Miał szczęście, że znajdowali się na jakimś placyku, bo inaczej pewnie potknąłby się o czyjś grób. Następnym atakiem szkieletu, było pchnięcie kijem. Osgar, tylko na to czekał. Ponownie odskoczył w prawą stronę tym razem jednak tylko na tyle, aby nie oberwać lagą. Gdy ta śmignęła obok jego lewego boku złapał ją i pociągnął do siebie wytrącając przeciwnika z równowagi. Gdy ten znalazł się w odległości około metra od niego, to Osgar zamachnął się mieczem, celując w kręgi szyjne swojego przeciwnika. Atak jednak nie trafił tak precyzyjnie, jak mężczyzna by tego chciał i miecz zakleszczył się pomiędzy czaszką a kręgami szyjnymi.Uderzeniu brakowało jednak dość siły aby je przerwać. Wystraszony kopnął szybko kościotrupa odpychając go od siebie. Jego kij,na szczęście zostałw dłoni Osgara, miecz natomiast wyleciał w powietrze upadając gdzieś nieopodal miejsca walki. Mężczyzna odrzucił kij jak najdalej, aby szkielet nie dostał go ponownie i rzucił się w kierunku miejsca w którym upadła jego broń. Szkielet w tym czasie obnażył rząd swoim paskudnych, pożółkłych zębów i rzucił się z nimi do ataku. Dopadł go tuż przed miejscem, w którym znajdowała się jego broń, w związku z czym Osgar sprzedał mu kolejnego kopa, który ponownie odepchnął przeciwnika na wystarczającą odległość, podniósł miecz i akurat, gdy wróg miał zaatakować po raz kolejny zamachnął się na niego z nad prawego ramienia tym razem odcinając czaszkę od reszty szkieletu. Jak na razie reszta kości zwaliła się na ziemię. Miał nadzieję, że się już nie podniesie, w razie czego jednak pozostał tutaj jeszcze chwilę, obserwując kupkę kości.
Funeris Venatio:
Nie podniósł się. Nawet kością nie ruszył. Jak zdawał sobie sprawę człowiek, to już druga śmierć tego ciała. Tym razem wyglądało na to, że jednak owe ciało nie będzie się chciało podnosić. Gwoli informacji Osgar zwrócił uwagę, że kijaszek szkieleta się złamał, więc i tak nic z niego nie będzie.
Osgar:
Widząc, że kości straciły wszelaką chęć do zabawy w człowieka, Osgar skierował swoje kroki ku bramie cmentarza. Miał nadzieję, że to koniec atrakcji na dziś. Liczył na to, że dostanie rekomendację od Toma i będzie mógł wrócić do centrum i wstąpić wreszcie w szeregi Bractwa ÂŚwitu. Odnalazłszy Toma przed cmentarzem, powiadomił go o swoim sukcesie.
-Ten szkielet już na zawsze pozostanie trupem. Czy to wszystko czego ode mnie potrzebowałeś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej