Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dzień gniewu

<< < (37/40) > >>

Dragosani:
- Mamy do ciebie kilka pytań - powiedział wampir, szybko zerkając w stronę drzwi. Ktoś tam stał. Było to o tyle podejrzane, że ów ktoś nie wchodził do środka. Po prostu stał. Czyżby podsłuchiwał? Dlaczego?
- Oczywiście nie jesteś o nic oskarżony, więc nie martw się - dodał Drago, rozumiejąc jak mogły zabrzmieć jego słowa. Rzucił porozumiewawcze spojrzenie elfce. Ciężko było przekazać, że ktoś stoi za drzwiami. Tak bez zwracania uwagi. Więc po prostu ruszył w ich stronę, starając się iść w miarę cicho. Ot, niby kaprys szlachcica, który uznał, że chce się przejść po zapleczu piekarni. Popatrzył na wypieki i takie tam. Zbliżał się do drzwi. Ostatnie kilka kroków pokonał szybkim skokiem. Złapał za klamkę i gwałtownie otworzył drzwi, chcąc sprawdzić, kto się za nimi chowa.

Nessa:
- Jakich pytań? - zdążył jedynie odpowiedzieć. Jako że długoucha nie wiedziała, że ktoś stoi za drzwiami, to wyglądała na dość zdziwioną. O ile nie zakłopotaną. Młodzieniec natomiast nie zdążył się nawet zdziwić, choć nie wydawało się, by zmartwiło go zachowanie i działanie Dragosaniego.
Za drzwiami natomiast stał jeden z drabów, których spotkali na cmentarzu. Przestraszył się, bo nie spodziewał się, że ktoś tak gwałtownie otworzy drzwi. Wyglądał teraz jak ogromny facet z twarzą przerażonego dzieciaka, lecz już po chwili się opanował. Kompletnie nie miał pojęcia, kim jest wampir, lecz już po chwili pojawił się za nim młodzik.
- Wezwę straż do cholery! Tak się nie zadaje pytań!
- Spokojnie, spokojnie - próbowała załagodzić sytuację z wnętrza budynku Nessa. - Mój kompan jedynie obawiał się, że ktoś w złej wierze tam stoi. Na podgrodziu ostatnimi czasy nawet w dzień nie można czuć się bezpiecznie - wyjaśniła spokojnie, lecz chłopak nie uwierzył jej, co było widoczne. - Sam zresztą na pewno jesteś tego świadom.
- Zadawajcie swoje pytania i wynocha. Nie mam czasu - warknął i skinął na draba, który wszedł, wymijając wampira na zaplecze.

Dragosani:
Dragosani zamknął drzwi, aby nikt więcej im nie przeszkadzał, i odwrócił się. Obecność draba tylko potwierdzała przypuszczenia wampira. I nie zmniejszała jego pewności siebie. Mięśniak nie mógł mieć szans z nim, gdyby doszło do konfrontacji. Nessa mogła poznać po minie Antaresa, że właśnie zamierza on przestać być miły i kombinować z unikaniem wzbudzania podejrzeń.
- Masz dokładnie tyle czasu, ile uznam za stosowne - odparł chłodno piekarzowi. Nie będzie mu tu jakiś młodzik mówił co ma robić! - I jeśli chcesz, to wzywaj straż. Może się przydać. - Podszedł powoli do Neta. Czy jak się tam zwał piekarz.
- A teraz opowiesz mi o tym, co robisz w swojej zielarskiej pracowni. I co twój goryl robił na cmentarzu. Naprawdę nie radzę przy tym kłamać. Będę mógł to sprawdzić. - Baron wpatrywał się w twarz Neta, chcąc dostrzec najmniejsze reakcje na jego słowa. Mogły one sporo zdradzić.

Nessa:
- Ale co... - młodzik był bardziej zaskoczony tym, że wampir posiada takie informacje, niż przerażony. Drab natomiast nie do końca wiedział, co się dzieje. Widocznie Net wynajął go i nie wyjaśnił wszystkiego. - Ja nic nie robię! Uczę się tylko zielarstwa, by matce okłady robić, bo wiedzie państwo... - spokorniał i przeskakiwał to na wampira to na elfkę wzrokiem zmartwionego syna.
- Nie kręć! - chwyciła młodzika za przedramię Nessa niż drab lub sam Net zdążyli zareagować. Widać było, że chłopakowi zaczęły przechodzić przez głowę możliwe scenariusze i odpowiedzi.
- Moja matka...
- Co tam jest?! - zacisnęła dłoń Nessa i szybko puściła, by jedynie przestraszyć chłopaka, a nie nic więcej. Była w końcu łuczniczką. Kto jak kto, ale ona miała dość siły w rękach.
- Bo ja... Ja jestem badaczem! Naukowcem! - chłopak widocznie zmienił śpiewkę, lecz wydawał się być teraz szczery. - Podgrodzie jest pełne mniej lub bardziej wartościowych ludzi, ale moje badania mogą sprawić, by nasze życie w przyszłości było lepsze! Wiecie, o czym mówię, prawda? Idea szczytna! - Net był wyraźnie podekscytowany. Nessa o wiele mniej i zerknęła na Dragosaniego spojrzeniem wyrażającym powątpiewanie. - Niektóre odkrycia wymagają ofiar. Każdy się ze mną zgodzi.

Dragosani:
- Te ofiary raczej się z tym nie zgodzą - odparł natychmiast wampir, nieco kpiącym tonem. - I tym samym przyznałeś się do spowodowania śmierci. Umyślnie lub nie, to już nieważne - zauważył. Zamyślił się na chwilę nad dalszymi słowami.
- ÂŻyję na tym świecie dłużej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić - przemówił w końcu. Chyba szykowała się jakaś mentorska przemowa o życiu.
- Przez tysiące lat na swojej drodze spotkałem wielu takich jak ty. Ludzi nauki, którzy nie patrząc na ofiary dążyli do realizacji swoich celów. "Cel uświęca środki" mówili. Ale to nieprawda. Cel nie uświęca środków, gdyż cel nie istnieje. - Antares rzadko kiedy cytował doktrynę Mrocznego Paktu. Ale tutaj jakoś ona pasowała. - Rzecz jasna w niczym nie zmienia to faktu, że jako przedstawiciel władzy nie mogę zignorować twoich czynów. Jednak przed tym jak zdecyduję co zrobię... Opowiedz mi o swoich badaniach. Co próbujesz osiągnąć? - zapytał. Naprawdę go to ciekawiło. Nie, żeby miało to wpływ na jego decyzję, ale ciekawiło go to. Kto wie, może mogło się to do czegoś przydać i więzienie byłoby ma Neta tylko początkiem drogi? Za osoby w królestwie, które mogłyby zainteresować się takimi badaniami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej