Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test zaufania #3 Salazara. Służąc pomocą, walcząc o pokój.

<< < (3/9) > >>

Canis:
- Rozumiem. Serdeczne kondolencje po stracie siostry, królowej. - Odparł i szedł dalej.

Hagmar:
- Dziękuję. Skręciliście na "skrzyżowaniu" w prawo i weszliście do kompleksu mieszkalnego. Karl zatrzymał się przed drzwiami do jednej z komnat.
- Agg czeka w środku. Daruj sobie protokół dyplomatyczny tylko, chłop nie ma do tego łba.

Canis:
- Będzie dobrze. - Powiedział i mrugnął okiem z uśmiechem.

Nie omieszkał samemu chwycić za klamkę od komnaty i bez ostrzeżenia wejść do srodka, no w końcu ponoć czekał, to nie będzie zdziwiony takim zachowaniem.

- Witaj królu Aggromorze, jestem Salazar Trevant, sędzia Valfdeński uniżony sługa i tak dalej. Szczere kondolencje z powodu utraty żony i wyrażam szczere ubolewanie na wzgląd o sytuację o kraju i rodzinne sprawy i potyczki polityczne, także. - powiedział kończąc litanię z ulgą i głębokim oddechem, litanię której nie chcąc musiał wyrazić, by nie urazić władzy, jakkolwiek nieprzywiązanej do konwencji dyplomatycznych.

- Gdy już temu stało się zadość, wiesz tym samym, że przychodzę w trzech sprawach, które wyjawiono mi zaledwie kilka chwil temu.
- Jedno, utrata żony, brak potomstwa i problem ze sprawowaniem władzy ze względu na radę niedźwiedzia.
- Drugie, problemy gospodarcze i sytuacja ze spółkami rusznikarskimi.
- Trzecie i chyba wynikające z dwóch poprzednich, niepokoje związane z Valfden, jego władzą wynikające z niesłusznych oskarżeń i plotek oskarżające nas o wszystko co złe i niedobre.

- Przybywam, by służyć pomocą w tym, chętnie pomogę w rozwiązaniu problemów zwłaszcza prawnych, które rodzą ci podwładni. Chętnie też spojrzę na sprawy gospodarcze i znajdę Tobie dobry sposób na ustabilizowanie tego i zabezpieczenie funkcjonowania. A przynajmniej spróbuję doradzić. A tym samym chętnie zrozumiem na jakiej podstawie snute są oskarżenia względem naszej władzy jakoby celowe działanie. Chętnie to usłyszę i jeżeli dowody okażą się słuszne, chętnie wyplenię ziarna niezgody a oba nasze kraje skryją się wówczas w ładzie i harmonii.

- Zatem? Jak mogę pomóc?


Powiedział zamykając w końcu za sobą drzwi.

Hagmar:


- Witaj, dzięki. Usiądź sobie. Pierdolniesz kielicha? - spytał podchodząc do barku i wskazując ci fotel przy kominku, przy którym chrumał słodko mały niedźwiadek brunatny.
- Nie gryzie, rozszarpuje w straszny i paskudny sposób. Ale tylko wtedy jak się go wkurwi. Podszedł bliżej i nalawszy wina do pucharków z niebieskiej rudy i zdobionych diamentami, które postawił na stoliczku.
- Powiem tak, srać Rade Niedźwiedzia. Moja córka zostanie Królową bo mam poparcie Hufca. Bez Hufca Rada może mnie pocałować w... po waszemu to byndzie w te no... w dupe! No ale musze się z nimi konsultować i jakoby słuchać bo oni są głosem kurwa ludu. Wątpie by lud chciał prywatyzacji np. kopalń i sprzedaży ich w ręce kogokolwiek. Kopalnie to tam nic. Sektor wojskowy Salazarze. To boli kupców i przedsiębiorców i generałów.No więc mącą. Mam z Isentorem miły układ, nie mówię że nie chciałbym czegoś więcej ale nie kosztem wojny. Wygralibyście, ale obaj wiemy jakim kosztem. No więc w Radzie zasiadaja jeszce kadencyjnie 12 sępów. Sprawdziliśmy 8, zostały 4 osoby którym zależy na tym bym ja został zdetronizowany. A wtedy...

Canis:
Bez słowa podszedł i usiadł we wskazanym miejscu, po czym chwycił za kielich wina. Oparł się wygodnie w nim i biorąc łyk z naczynia, trzymał oburącz kielich, prawą dłonią za nóżkę zaś lewą trzymał podstawę. Delikatnie mieszał szkarłatną ciecz doglądając rozchodzących się po brzegach naczynia fal, jednocześnie słuchając co mówił Aggromor.

Jedno co wyczuł, to brak rozpaczy i żałoby, ani w mowie ani w widzeniu. Brak było widocznych śladów czerni na ubiorze, tak samo w wystroju sali tej nie było. Gdybym ja stracił kobietę dla której me serce bije, jeszcze noszącej mego potomka, która dała mi na świat już córę, mój ból byłby nie do zniesienia, a mój gniew odczuł by cały świat... Czemu on tego nie przeżywa... to dziwne, czyżby sam szukał pretekstu do destrukcji Rady niedźwiedzia? Interesująca koncepcja... Rozważał w myślach racząc się kolejnym łykiem wina, jednocześnie przysłuchując kolejnej kwestii.

- Jako król, monarcha, łączysz dwie pochodne władze w sobie, jedną - pochodną od ludu, który słucha władcy, drugą od boga, jako twojej dynastii która zyskała prawo zasiadania na tronie. Możesz tak motywować każdy czyn wobec innych podmiotów władzy pod warunkiem, że lud poprze twoją intencję działania. Idealnym motywem jest przywrócenie porządku, wartości moralnych i naprawa błędów władzy jaką sprawowała Rada niedźwiedzia w danej kadencji czy kadencjach. Dobre podejście wystawne i pokaźne szczodrości i miłości, wartości moralnych przy okazjach publicznych nadało by taki ton twoim działaniom, jawnym a budzącym kontrowersje władzy, jednak dające tobie pełne przyzwolenie wśród ludu. - przerwał, gdy skończył kwestie dziedziczenia i poparcia ze strony hufca.

- Kosztem waszej zagłady lub niewolą, czy jak to teraz poprawniej... najemnictwem. Jeżeli oczekujesz zmian umowy między Valfden a Ekkerund, możemy rozważyć możliwość renegocjacji tego, co zawarliście ze sobą, myślę że polepszenie stosunków i pogłębienie ich w rozsądny sposób mogło by być budujące dla obu naszych królestw. Wszystko zależy czego oczekujesz i co oferujesz w zamian. - temat rozprawy o stosunkach miedzy królestwami, jednak nie wyczuł na tej podstawie jakie są pretensje i jak niby Valfden może mieć wpływ na królestwo. To się nie trzyma kupy, ktoś mnie tu w błąd wprowadza. Rozważał dalej cierpliwie słuchając.

- Nie rozumiem czemu jesteś niewygodny dla Rady niedźwiedzia, w czym pomoże im detronizacja twojej osoby, gdyż nawet obalenie ciebie jako władcy daje prawo twojemu potomkowi dziedziczenia tronu, jako król-córka. Nie wiem ile ma lat, czy jest zbyt młoda czy w dobrym wieku by zasiąść na tron, jednak zawsze może powołać swojego namiestnika, którym mógłbyś być ty i sprawować nadal władzę faktyczną bez posiadania tytułu, jedynie tytułu namiestnika lub lorda protektora, zależnie od woli władcy ,jak by cię utytułował... , a do tejże instytucji nie mieli by możliwości ingerowania w formie powoływania lub nie. Nie wybiera się króla, chyba że elekcyjnych, ale takiej monarchii to wy nie stanowicie. Z pewnością jest więcej osób niż ta 12tka, która chciała by obalenia twojej dynastii. Więcej, zabito ci zonę by syna nie powiła, czy wokół twojej córki nie kręci się jakiś gach? który mógłby liczyć na przejęcie po tobie tronu? Czy ktoś próbował targnąć się na twoje życie? Czemu tych 4 jeszcze nie sprawdzono? coś stoi na przeszkodzie?

- Czy na posiedzenia rady niedźwiedzia można wejść? Słuchać i podnosić głos by zadać pytania na sali obrad? Może mógłbym z nimi porozmawiać.

- Zatem co jeszcze, wybacz, że przerywam, lecz im więcej wiedzy tym więcej możliwości. - Mówił co rusz zwilżając usta, po czym spokojnie oparł się o oparcie, ponownie zamieszał pucharkiem zawartość dalej uważnie słuchając...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej