Tereny Valfden > Dział Wypraw
Za wiedzą. ÂŚwiątynia w Eltan.
Kazmir MacBrewmann:
- To wtedy miałby problem ze mną... dzięki. Krasnolud wszedł na pokład i czekał opierając się o burtę.
Canis:
Gdy wszedłeś, nie minęło wiele czasu, gdy liny zostały zrzucone, rozwiązane, a okręt powodlnie opuszczał dok wypływając z przystani. Kapitan stanął za sterem i obwieścił dobra nowinę.
- No to panowie, pod pokład zjeść coś, za 20 minut dopływamy na miejsce!
Kazmir MacBrewmann:
Zaiste dobra to i radosna nowina! Uradowany brodacz zszedł więc pod pokład, jego czujny węch błyskawicznie zlokalizował kambuz. Podszedł do okrętowego kuka.
- Co tam dobrego macie?
Canis:
Widziałeś, że kucharz robił akurat kanapki, brał podłużne bagietki, rozkrajał na kół wzdłuż boków, kładł liście sałaty, plastry sera i na to filety z kurczaka podsmażane i wydawał każdemu w całości.
- A wszystko co chcecie, polecam bagietę kapitana! Ale damy co chcecie, beczki pełne wszystkiego począwszy od surowego mięsiwa, kurczęta, dziki, przez pieczywa, bagietki chleby buły, sery kilku rodzai nawet to zielono niebieskie capidło, a i warzyw i owoców pod dostatkiem, tylko wymyhślne dania takie, żebym zdążył przyrządzić bo zaraz muszę beczki zamykać, nikomu nie mów ale podkradamy z zapasów do Vart, ale cii...
Kazmir MacBrewmann:
- Do Vart to ja zmierzam nawet, daj pan bagiete kapitana. Krasnolud pochwycił kanapkę i odszedł kawałek na bok coby zrobić miejsce dla innych.
- Płyniecie aż do Vart?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej