Tereny Valfden > Dział Wypraw
Za wiedzą. ÂŚwiątynia w Eltan.
Poszukiwacz:
- A jeżeli można nad nimi zapanować? - Powiedział zciszonym głosem, po czym złożył dłonie ze sobą. Bezgłośnie szeptał słowa, gdy między jego dłońmi błysnęła purpurowa poświata. Po kilku sekundach rozłożył dłonie, a na jednej pojawił się pergamin z wypisaną treścią kilku słów, zaś na pergaminie szklana czterościenna bryła złożona z kilku szklanych, spójnie połączonych czworościanów foremnych.
Treść na kartce pergaminu:
--- Cytuj ---Omnes aequat Thanatos; impares nascimur, pares morimur.
--- Koniec cytatu ---
Nazwa: Szklany czworościan Thanatosa
Opis: Jest to tajemnicza czworościenna kostka wymiarów 4x4x4 centymetrów, cały sześcian składa się z połączonych ze sobą kilku czworościanów o wymiarach 2 na 2 na 2 centymetra. Nie jest możliwe jej rozłożenie, możliwe jest obracanie płaszczyzn czworościanu.*
//*Niczym kostka Pyraminx.
Podał ci je do ręki.
- Nieznane są wyroki panów, ale można je zrozumieć. W życiu jest tylko dwóch panów, Miłość i ÂŚmierć, a bogowie nie mają nad nimi władzy. - Powiedział i odszedł w dżunglę znikając ci z oczu.
Kazmir MacBrewmann:
Krasnolud zrobił o tak: <huh> wylał wódke na ziemię gdyż w pierwszej chwili myślał że coś mu się porobiło pod czaszką od upału i alkoholu. Podrapał się po czuprynie. Zapanować nad śmiercią? Ta jasne... Pomyślał i schowawszy do kieszeni kostkę i kartkę w dziwnym języku poszedł dalej.
Jaqen Hghar:
Idąc dalej nie miałeś zbyt dużo czasu na własne przemyślenia i analizę sytuacji, na wspominanie wszelakich możliwych wzmianek i sytuacji w których mogłeś mieć chociaż szczątkową styczność z taką wiedzą jaką oferował ci nieznajomy, za to natknąłeś się na samotnego zębacza stojącego na skraju dżungli i skubiącego liście z korony drzewa cytrusowego, wyglądało to iście pięknie, gdy zwierz zapierał się przednimi łapami o konar by paszczą dosięgnąć liści.
Niestety nie dane ci było śmiać się z tego nader długo, gdyż będąc w odległości 15 metrów od niej, ona dostrzegał i ciebie mimo istotnego zajęcia jakie miała. Zwróciła paszczę ku tobie z powolnie zaczęła iść w twoją stronę rycząc i sycząc przy okazji.
1 x Zębacz
Kazmir MacBrewmann:
- Też cię kocham... Rzucił cichutko i chwycił za toporrki, a miał się jednego pozbyć. - Waaaaagh! Ryknął na całe gardło aż sam zębacz się zaintrygował, natarli na siebie obaj. Kazio z toporami a "kurczak" z rozwartą paszczą, i łapami gotowymi do ataku. Krasnolud był niższy, uchylił się w prawo i zaatakował toporzyskiem w łapę, mocno aż do kości bo coś chrupnęło, w tym samym czasie drugi, stalowy toporek uderzał w lewe biodro zębacza. Dinozaur potknął się i szybko obrócił, kłapnął zębiskami przed mordą kończącego piruet krasnoluda i spotkał się z jego toporami uderzającymi w kark z obu stron. Zębacz padł.
- Kurwa... Krasnal cofnął się kawalątek, splunął na ziemię i ruszył dalej.
Jaqen Hghar:
A idąc dalej, nie dłużej niż 5 minut dostrzegł zadaszoną karawanę a przy niej krzątających się ludzi. ÂŁadowali na wóz drewniane pale. Za wozem dostrzegłeś ciągnące się pola pełne pniaków, zaś za nimi pola uprawne gdzie mimo jesieni zboże nadal rosło. Na krawędzi pól i miejsca wyrębów stały rozstawione drewniane wozy oblężnicze podobne do katapult, które naciągając związywano z pniakami, a następnie zwalniano mechanizm którym wyrywano ob. kopane do korzeni pnie wielkich drzew dostosowując kolejne tereny pod uprawę. Na horyzoncie dostrzegłeś ogromne miasto, to na pewno było Fentil.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej