Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Berta zawiodła. Gdzie jest Dimitr?

<< < (6/10) > >>

Mohamed Khaled:
//Albo ewentualnie samemu się podjąć. Teraz jakaś tam ochota wróciła do mnie, więc grać mogę. No i udało mi się naprawić laptopa i zwieźć do internatu. Czyli neta, czas i chęci jako takie mam. Mogę to przegrać, bo aż mnie korci do odkrycia tych wszystkich tajemnic :D

Rodred:
// Droga wolna. Tylko odpisuj częściej bo potem zapominam co się dzieje :D

Mohamed Khaled:
Czyżby się szykowały szemrane interesy? - pomyślał sobie Kruk, gdy usłyszał brzęczące monety. Może ktoś komuś za coś płaci? Może płaci za Dimitrija? A może jest tam kapitan tego nieznanego statku? Takie, oraz wiele innych pytań nasuwało się na głowę młodego maurena, gdy stał przed drzwiami.
Przysunął się cicho do drzwi, niczym duch, zjawa. Nachylił głowę i zaczął nasłuchiwać, mając nadzieje na wychwycenie jakiś szczegółów.
Jednakże, nie skupiał się także na podsłuchiwaniu. Obserwował wejście, by na czas odsunąć się, gdyby ktoś szedł. To był dopiero początek jego misji. Po co ma to od razu spierdolić?

Rodred:
Słyszysz, jak ktoś opowiada drugiej osobie z zapałem jakąś historię o walce, jak ci się z daje z potworem morskim. Zwraca się do drugiej osoby z szacunkiem. Tamten dużo niższym głosem odpowiada czasem coś nie wyraźnie. Szczęk monet przypomina bardziej ich przeliczanie niż zapłatę. Opowieść jest pełna ogólników. Opowiadający co jakiś czas mówi słowa typu "powiedział mi", "opowiadał", "zrobili" itd. Wskazywało to na to, że nie przeżył tego zdarzenia osobiście, a posłyszał je od kogoś.

// Na ile jesteś domyślny? Chcesz, żebym pisał zdania typu "Wskazywało to..." czy, żebym dokładnie opisywał rozmowę, a ty sam byś wyciągał takie wnioski? Tylko nie zachowuj ich dla siebie, bo bym musiał ocenić ich trafność i najwyżej dostosować do nich dalszą część wyprawy. (Wybacz, że zadaje ci takie pytanie, ale ostatnio grywałem tylko z Silem/Mourtune któremu jak nie wskażesz palcem to nie zauważy.)

Mohamed Khaled:
//Pisz dokładną rozmowę, nie jestem Silionem :P Jeśli będę miał już poważne problemy z zrozumieniem - czego raczej nie chce - to poproszę Cię o pomoc. Będzie, drogi Rodredzie? :P

Usłyszał jakąś historię o potworze morskim, czy czymś naprawdę potężnym. Nie usłyszał nic o Dimitirze, ani o porwaniu. Tak więc, mógł się spodziewać, że osoba, która obecnie przebywa wraz z właścicielem, nie jest kapitanem statku o którym opowiadał mu przyjaciel wielkoluda. No i ten ton. Pełen szacunku. Czy zwykły, najemny kapitan, który niedawno zawitał do portu, mógł w ten sposób odzywać się do kogoś innego? Dla Kruka było to raczej niemożliwe, ale jak to mówią: "To je Valfden, tu niczego nie ogarnie..."
Przysłuchiwał się jednak dalej, chcąc wychwycić jak najwięcej szczegółów. A nuż, jednak trafi na jakąś wzmiankę o pracodawcy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej