Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (95/110) > >>

Funeris Venatio:
Ulica była pokryta zwykłą, najzwyczajniejszą w świecie ziemią, nie było na niej ani dużych kamieni, ani nawet żadnych śmieci, które mogłyby się walać. Nie rosła trawa, żaden krzaczek, ani nic takiego. Nie było beczek, skrzyń, pakunków. ÂŻadnych oderwanych desek, wyrwanych dachówek.

TheMo:
Jednak na ulicy nie leżało nic, co mógłby wykorzystać. Musiał więc użyć swojego hełmu. Zdjął go i nałożył go na ostrze miecza. Całą konstrukcję uniósł do góry, tuż za okno. Dzięki temu barbuta na ostrzu miecza udawała czyjąś głowę, niczym strach na wróble. Themo liczył, że jego przyszli przeciwnicy nie grzeszą inteligencją i nabiorą się na takie coś. Co więcej, miał nadzieję, że nie trafią w jego hełm i po powrocie nie będzie musiał łatać w nim dziury po bełcie.

Funeris Venatio:
Tutaj nawet nie chodzi o inteligencję, ale trochę o niecierpliwość i wrodzony strach przed bólem i w konsekwencji śmiercią. Kurier wiedział, że go śledzą, widział przez moment chowającą się twarz, więc jak zauważył, że ktoś chciałby jeszcze raz delikatnie zajrzeć do środka, po prostu wystrzelił. Odległość była niewielka, więc problemów z celowanie nie stwierdzono. Szczęknął spust, kołowrotek puścił cięciwę, a ta rozpędziła drewniany bełt o żelaznym grocie, który huknął z całej siły w bękarci hełm. Gdyby była pod nim głowa, teraz już na pewno dogorywałaby. Impet wytrącił zaimprowizowane narzędzie z ręki Themo. Po króciutkiej chwili wojownicy usłyszeli dźwięk kuszy uderzanej o ziemię.

Melkior Tacticus:
- Frodo Bierz! Krótka komenda wydana psu, by ten wskoczył przez okno i zajął się kimś. W tym samym czasie Melkior ruszył na drzwi traktując je z buta, wpadł do środka z kuszą gotową do strzału. Liczył że Themo wbije zaraz za nim.

Funeris Venatio:
Frodo niestety nie miał dostatecznie skocznego ciała, by niemalże z miejsca skoczyć na około dwa metry w górę i przebić się przez okno. Dlatego nie wykonał rozkazu, jaki miał zamiar dać mu jego pan, elf Melkior. Sam wojownik przekroczył próg. Niemalże naprzeciwko siebie, nieco tylko po prawej, pod ścianą, stał ów mężczyzna, który chwilę wcześniej wystrzelił z kuszy. Miał czarny kubrak, należał do gatunku ludzi, pod jego nogami leżała wystrzelona broń, a w ręku trzymał miecz. Przyskoczył najpierw dwa kroki w przód, by mieć po swojej lewej flance ścianę, przed sobą przeciwnika. Wiedział dokładnie, że będzie miał chwilę czasu, gdyż ubezpieczał go przecież kurier z firmy DHL, który wszedł uprzednio do tego budynku. Elf nie widział go jednak przez okno, nie znał jego położenia, ewentualnego uzbrojenia. Zapomniał chyba o nim. A ten stał nieco na lewo od drzwi, nieco nimi zasłonięty. Wystrzelił ze swojej kuszy, którą podał mu zaalarmowany wspólnik. Trafił Melkiora w prawy bark, aż jego własna broń wyleciała mu z dłoni w paraliżującym bólu, upadając na ziemię i zwalniając mimowolnie cięciwę. Bełt poleciał prosto przed siebie, wbijając się w ścianę, ułamując grot i rozbryzgując się drzazgami na boki. Pocisk nie przebił ciała i pancerza na wylot, wytracił nieco energii na kolczudze, kaftanie i naramienniku, grzęznąć w ciele. Grot był prosty, zwykły, nie rozerwał żadnej tętnicy. Po oddaniu strzału kunanin w żółto-czerwonym stroju, którego wcześniej śledzili, chwycił za opartą o ścianę pałkę. Chciał poczekać najpierw na atak swojego kolegi, dopiero później, widząc ewentualne efekty, uderzyć. Melkior zaś, stojąc w przejściu, zagrodził wejście zarówno taru, jak i Themo.

1x bandyta (uzbrojony jedynie w miecz, nie ma sztyletów), stoi nieco mniej niż dwa metry od Melkiora, zamierza zamachnąć się mieczem i wykonać pionowe cięcie. Drugi osobnik na razie nie bierze udziału w walce. Melkior posiada ranę postrzałową, średnią ranę kłutą. Jego naramiennik, koszula i kolczuga otrzymują status "uszkodzony". Nie może chwilowo ruszać prawą ręką.


[member=26356]Rina[/member] [member=26335]Elizabeth[/member] Drogie panie, a raczej drodzy panowie: ktoś coś będzie odpisywał?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej