Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (89/110) > >>

Melkior Tacticus:
- Yrandir Esenforth. Wypowiedział przekonywająco zmyślone naprędce nazwisko.

Funeris Venatio:
- Pisane przez "Y", tak? - dopytał się kunanin. - Dobrze... Przypominam, że firma kurierska nie ponosi odpowiedzialności za niedostarczenie przesyłki ze względów od nas niezależnych, jak zatonięcie transportującego okrętu, atak bandytów, pożary składów, upadek meteorytu czy inwazja demonów - przy ostatnich dwóch odwrócił się w bok i splunął na podłogę.
- 10 grzywien się należy - dodał na koniec.

Melkior Tacticus:
- Z tymi demonami i meteorytami to ostatnio przeginają, parszywe czasy. Powiedział sięgając do mieszka i wygrzebując 10 srebrnych monet położył je na ladzie. - Proszę. ÂŻe też nikt jeszcze nie wymyślił papierowych pieniędzy...

Zostaje: 1297grz.

Funeris Venatio:
Kotowaty chwilę wpisywał pewne dane do odpowiedniego formularza, za rogu zwoju nabazgrał kilka cyferek, wstawił je do swojej wielkiej księgi, następnie do małej karteczki, którą potem wręczył Melkiorowi. Były tam dane nadawcy i odbiorcy, kilka słów a propos terminu (a raczej braku sprecyzowanego terminu dostarczenia), poświadczenie o niewykorzystywaniu firmy kurierskiej DHL do przewozu dóbr, mienia, zwierząt i nielegalnych towarów, które mogłyby być zabronione przez obowiązujące prawo Valfden i zwyczajowe prawo Zuesh. Do tego krótka informacja, że klient został zaznajomiony ze wszystkimi ostrzeżeniami, warunkami gwarancji, zwrotu kosztów (czytaj: "nie zwracamy kosztów") i tak dalej. Jeden egzemplarz został wręczony Melkiorowi, drugi został złożony na stosik innych, niemalże identycznych papierków.
Po dosłownie kilkunastu sekundach od załatwienia formalności, uregulowaniu płatności i podziękowaniu sobie za usługi, z tyłu, z zaplecza, wyszedł kurier ubrany w żółtawy strój z czerwoną czapką. Miał ze sobą torbę z listami. Kunanin, tak samo jak ten za ladą.
- Vystyr, poczekaj. Jeszcze jedna przesyłka, zaniesiesz od razu do na "Yamahę" z całą resztę.
- Znowu listy rozwodowe? - zaśmiał się kurier.
- Nie, tym razem nie - odpowiedział tamten, pamiętając i rozumiejąc widocznie coś, czego elf z człowiekiem zrozumieć nie mogli. - Ale znowu będziesz jechał do Raschet.
Vystyr, kurier firmy DHL, potarł czerwone, poprzecinane pojedynczymi żyłkami oczy i uśmiechnął się nieznacznie. Zmierzył wzrokiem dwójkę stojącą przy ladzie, przez chwilę jakby o czymś myślał, ewentualnie kalkulował. Rachunek wyszedł mu chyba nie tak jak się spodziewał, gdyż jego twarz przez chwilę wyrażała delikatne, ledwo dostrzegalne zdumienie. Wziął jednak list, wrzucił go do torby, skinął głową i wyszedł z lokalu.

Rina:
Rina postanowiła jeszcze raz dokładnie się przyjrzeć. Szybko lustrowała każdą osobe którą widziała. Ktoś napewno musiał nieść te listy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej