Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (76/110) > >>

Elizabeth:
Elizabeth pochyliła się trochę nad stołem, aby odrobinę zmiejszyć odległość między nimi, jednak też na tyle aby nie zwracać niepotrzebnie uwagi.

- Funeris nas do ciebie przysłał, potrzebujemy informacje o niejakim Vuko Wierzbowczyku. To bardzo ważne, w tobie nasza nadzieja. - mówiła ściszonym głosem, wyraźnie i powoli.

Gorn Valfranden:
Gorn zauważył znak Anioła i nieznacznie kiwnął głową że dostrzegł gest. Poczekał parę sekund aż Funeris i Klemens udadzą się w inne miejsce. Wstał z krzesła i ruszył po przybytku. Szedł bardzo powoli zatrzymując się przy grupach ludzi i udając że obserwuje dekoracje, przysłuchiwał się toczonym rozmowom. ÂŁowił każde słowo jakie było możliwe. Po chwili jeśli dana grupka przy której stał nie mówiła o niczym ciekawym szedł ku następnej aby nieco podsłuchać. Czasami też stawał obok grupki i udawał że np: zawiązywał buta.

Rina:
//Eli, gdzie niby pisze o kogo mamy wypytać? Bo nie widze.

Rina odrzuciła włosy z oczu i uśmiechnęła się szeroko. - Jak już powiedziała moja przyjaciółka wysłał nas Funeris Venatio anioł z bractwa świtu. Kazał się dowiedzieć jak sytuacja. - powiedziała sciszonym głosem.

Elizabeth:
\\Przekopałem prawie całą wyprawę żeby to odnaleźć. Za karę za lenistwo wklejam cały cytat.


--- Cytat: Funeris Venatio w 16 Lipiec 2015, 15:46:18 ---- Ten świat jest zły - zaczął filozoficznym banałem Funeris, cały czas wąchając napar i delektując się jego miętowo-orzechowym zapachem. - Nie wszyscy z was wiedzą, ale nasze ukochane bractwo ma pewien problem z nie do końca poznaną i rozpracowaną... szajką. Sektą można powiedzieć. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, próbowali wzywać demony, sprzymierzyć się z nimi, wykorzystać do swoich celów. Działali jednak również na zdecydowanie innej płaszczyźnie. Porywali mieszkańców wyspy, wyciągali informację, tworzyli siatki wywiadowcze i organizowali punkty zbiórek swoich porąbanych wyznawców. Z tego, co do tej pory udało mi się ustalić, to dowodzi im jakiś pokręcony czarodziej, ale chyba nie studiujący nigdy w naszym królestwie. Mocna persona, nieuchwytna, diabelnie... irytująca. London Price. Ten London działa dla kogoś, kto tytułuje się imieniem Orwell. Trudno mi było zasięgnąć o nim informacji, ale Lucas, nasz Marszałek, któregoś razu doszedł do tego, że był to jakiś szalony ni to magik, ni to kultysta, który mieszkał w posiadłości Boleskinen, na Valfden. Problem tylko właśnie w tym, że to było przeszło trzysta, czterysta lat temu. Na razie, próbując podciąć im skrzydła, likwidowaliśmy ich punkty operacyjne. W jednym z nich znaleźliśmy listę nazwisk. Na wszystkich zostały zorganizowane ataki. Dotarliśmy do dwóch z nich, wiem gdzie przebywa trzeci. Na Zuesh. Dlatego właśnie tam płyniemy. Lucas obronił swoje życie, ja również. Obecna tutaj Elizabeth zdołała rychło w czas uchronić przed podobnym losem Krzysztofa z Mamina, następną osobę z listy, przechwytując ją i dostarczając bezpiecznie nam do Cytadeli. Niejaki Vuko Wierzbowczyk okazał się następną ofiarę Sekty Orwella. Mój wywiad dowiedział się, że niedługo po zaanektowaniu Zuesh przez nasze królestwo, Vuko skrył się na wyspie, widocznie czując oddech na plecach. Mój kontakt na wyspie powie nam więcej, gdy dopłyniemy do Hesperos.

--- Koniec cytatu ---

Funeris Venatio:
//No kurde, przecież wyprawa polega na tym (przynajmniej jej zamierzenie), żeby tego gościa odnaleźć... <facepalm>

- No tak, Funeris. A gdzie niby Funeris się teraz znajduje? Czemu nie ma go tutaj z wami, czemu przysłał was, a nie kogoś, z kimś normalnie wymieniam informacje?


Gorn krążył. No cóż, robił to tak nieudolnie, tak nieelegancko, niechlujnie, podejrzliwie, tandetnie i po prostacku, że od razu zwrócono na niego uwagę. To był lokal jakby nie patrzeć użytkowy, nie galeria sztuki. W takim miejscu nie ogląda się dekoracji, nie przystaje przy każdej możliwej grupce ludzi i nie przysłuchuje nachalnie prowadzonym rozmowom. Rozmowom, które oczywiście cichły, gdy ktoś Gorna spostrzegł, stojącego dłużej niż to konieczne, krążącego już któryś od stolika do stolika. Jeden z kelnerów, silny i rosły kunanin, podszedł do paladyna i zapytał:
- Może w czymś pomóc? - Pytanie zostało zadane w taki sposób, jakby ewidentnie się pytał, czy to z Gornem jest wszytko w porządku. Dał mu tonem swojego pytania do zrozumienia, że raczej nie życzą sobie, by ktoś się w taki sposób zachowywał. I jeśli sam nie przestanie, to oni mu w tym pomogą, ale zęby będzie zbierał po całym Trzcinowym bazarze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej