Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
Gorn Valfranden:
Gorn się roześmiał . Rzekł - Widzę iż dał się pan nabrać :D . Gorn to mój dobry znajomy. piję z nim co jakiś czas kielicha. Pozwoli pan że przedstawię się już naprawdę. Virax Animax, do usług . Rzekł ponownie się kłaniając
Melkior Tacticus:
//Jutro wyjeżdżam do Poniedziałku na wieś, nie wiem jak będzie z netem ;[
- Ryzyko zawodowe co nie? Odpowiedział Melkior - Co teraz?
Funeris Venatio:
- Słucham? - odparł nieco zdziwiony Klemens, przez chwilę, krótką chwilę, patrząc na Gorna jak na totalnego idiotę. Prowadząc taki przybytek miało się wręcz za zadanie zbierać informacje i utrzymywać wywiadowcze siatki, zarabiając na tym, że się wie wszystko o wszystkich. Dlatego Klemens Muran zdawał sobie sprawę z tego, że w królestwie Valfden pośród jego rycerstwa znajdował się zakonnik z Bractwa ÂŚwitu w stopniu paladyna, który stracił trzy zęby. Pamiętał, był przecież wtedy w stolicy, gdy ogłaszano imiona i nazwiska śmiałków, ich nadania ziemskie i nagrody, po tym jak wrócili z wielkiej i tajnej wyprawy z północne góry. Powracali w glorii i chwale, walcząc z demonami, zabijając ich mrowie. Mówiło się o tym długo.
- To może zechcecie mi w czymś przy okazji pomóc, co? - zapytał Jurand.
- A co to ma do rzeczy? Znaczy wiecie, za moich czasów chałupy się na noc nie zamykało, drzwi nie ryglowało, teraz to co innego. Stare dobre czasy zawsze były stare i dobre - odrzekł, opierając się jedną ręką o ścianę, żeby nie tracić równowagi.
Rina:
Kobieta uśmiechnęła się w duchu. Miała przed sobą pana Fulko. - No wiesz, za naszych czasów... - wskazała na siebie i Elizabeth. - ...to anioły nie chodziły z czernią. - tą część powiedziała ciszej.
Funeris Venatio:
- Ano nie chodziły, nie chodziły... Wiecie co? Duszno tu jakoś, a rektorat otworzą dopiero za jakieś dziesięć minut. Nie przeszłybyście się, drogie panie, na jakiś napitek? Zwilżyć nieco gardło? Co prawda dzień jeszcze młody, ale nie zaszkodzi przy takiej ładnej pogodzie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej