Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
Melkior Tacticus:
- Zasiądziemy. Odparł elf z nieukrywaną ulgą, usiadł na pierwszym z brzegu krześle i rzekł:
- Jak więc sytuacja wygląda?
Rina:
- To mój znajomy a nie przyjaciel. Tak jak mówiłam, pisał do mnie a że nagle kontakt się urwał, do tego byłam znudzona siedzeniem na tyłku to postanowiłam się zaciągnąć na statek i sprawdzić co słychać u niego, czy w ogóle żyje. Wiesz taka życiowa przygoda, popłyne sobie, zwiedze świat, poodwiedzam znajomych i takie tam bzdety. Naprawde, młodość mamy tylko jedną, nie chciałam jej zmarnować na siedzenie w domu i pomaganiu rodzinie. Raz sie żyje. Oj rozgadałam się, przepraszam. To jak, pomożesz mi? Elf bez ucha, jego szukam.
Elizabeth:
Elizabeth zatrzymała się widząc z dala tę miziającą się parę, która szczęśliwie sobie gawędziła. Nie chciała im przeszkadzać, dlatego też obserwowała ich z daleka, wyglądające trochę jak zazdrośnica obserwująca dwoje kochanków. Plan śledzenia ich zdawał się w tym wypadku najlepszym pomysłem, więc bez zbędnego czekania zaczęła go wdrażać w życie.
Funeris Venatio:
- Oj, kręcisz, kręcisz... Nawet imienia jego nie podałaś. Nie chcę się w to mieszać - powiedział elf, biorąc pod rękę swoją skórzaną teczkę z jakimiś papierami i ruszył w stronę wyjścia z uczelni, kierując się do bramy z dwoma osiłkami.
Tymczasem za Elizabeth, od strony rektoratu, rozległo się pojedyncze bicie dzwonu.
- A to zależy o co dokładnie pytasz, Melkiorze. Orwellowcy siedzą raczej cicho, kręcą się co prawda po mieście, tym i w Funerze, z Kenin nie mam dużego kontaktu. Nie podejmują jednak żadnych dużych akcji, nie szykują się na nikogo w tej chwili, raczej chwilowo umacniają pozycję, w czym my próbujemy im za wszelką cenę przeszkodzić. Zniszczyliśmy wiele różnych punktów przerzutowych i zbornych, przytemperowaliśmy ich raczej ostro, więc idzie im jak po grudzie. Dowiedzieliśmy się, że niedawno przebywał tutaj pan Price z jakimś swoim totumfackim, też grubą rybą. Nim jednak do niego dotarliśmy, ulotnił się i ślad po nim zaginął. A ten Vuko, co go mieliśmy szukać przy okazji, ostatni raz widziany był w Funerze, na wschodzie, mniej więcej w połowie wyspy. Czekam na potwierdzenie tych informacji od Fulka, który dzisiaj pod wieczór miał mi dostarczyć więcej danych.
- Klemens to mój znajomy, zna mnie w miarę dobrze. Ale Ciebie raczej na oczy nie widział, udawaj więc autentycznie nadwornego z królewskiego dworca, zachowuj się jak taki, taksuj niektórych wzrokiem z klasą i kłaniaj się tak, jakbyś miał to robić przed samym królem. Potrzebuję jeszcze przez chwilę utrzymać całą tę operację w tajemnicy. Klemens miał dla mnie zdobyć kilka informacji, ale niekoniecznie musi wiedzieć dlaczego to zrobił. Rozumiemy się?
Rina:
Długoucha nie dała mu odejść. Złapała go mocno za ramię i zanim (prawdopodobnie) zdążył się wyrwać powiedziała. - Zwie się Fulko de Lorche. Przepraszam, powinnam powiedzieć wcześniej jak się nazywa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej