Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (64/110) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn na pytanie maurenki jedynie lekko się uśmiechnął. Po chwili odpowiedział - Pani wybaczy, ale wielkim nietaktem z mojej strony byłoby opowiadanie tak pięknej osobie o takich rzeczach.

Funeris Venatio:
- A o kim w ogóle mowa? - zadał następnie pytanie, chociaż jakby mniej podejrzliwie.


Rina nadal stała na placyku przy wejściu, nieco zagubiona i nie mogąca się odnaleźć. Zauważył to pewien przystojniak elf, który szybkim krokiem podszedł do pannicy, kłaniając się serdecznie, uśmiechając anielsko i pytając:
- Koleżanka chyba zagubiona? Może w czymś pomóc?
Elizabeth tymczasem nadal nie widziała elfa bez jednego ucha.


Maurenka tak naprawdę nie miała żadnych chęci się tego dowiadywać, więc szybko zmieniła temat, patrząc na anioła. Nie musiała udawać, że jego postać robi na niej gigantyczne wrażenie i chętnie sprawdziłaby co on tam też kryje pod całym tym pancerzem.
- Jakież to interesy was sprowadzają do Essory, szlachetni panowie? Pan Klemens za chwilę do was dołączy, musicie być więc naprawdę ważnymi personami. Czyżby książęta z samego Valfden? - uśmiechnęła się uwodzicielsko. Tymczasem ta druga wróciła z dwoma szklanicami. Tę wypełnioną czerwonym płynem z mięsistą ciemną pianką podała Funerisowi, tę złocistą, z wyraźnym miodowym akcentem dała zaś Gornowi. Anioł chwycił pokal i zwilżył gardło. Gorn w tym czasie miał chwilę, by coś odpowiedzieć.

Melkior Tacticus:
- O Funerisie Venatio. Marszałku Bractwa ÂŚwitu. Anioł, taki ze skrzydłami, noszący miecz z czarnej rudy o niewymawialnej nazwie. Coś na "N". Kompan Aragorna Tacticusa, razem walczyli dość sporo. Pech że ojciec za dużo nie opowiadał o tym z czym i kim walczyli. Jego tytuły szlacheckie też mam wymienić? Odpowiedział.

Gorn Valfranden:
Gorn natomiast nic się nie odezwał. Wziął swój ,, złocisty o miodowym akcencie'' napój i zwilżył nim nieco gardło. Jednak zostawił sporo na później pijąc tylko odrobinę.

Elizabeth:
Elizabeth najwidoczniej krzątała się bez jakichkolwiek  widocznych skutków, co zmieniło jej piękny, uśmiechnięty wyraz twarzy na trochę bardziej nieszczęśliwy. Jej słodki uśmieszek zmieniał się z minuty na minute na bardziej posępny, a po jakimś czasie całkowicie zmienił swe oblicze. Miało to być proste zadanie, a Eli miała z nim oczywiście same problemy. Nie mając już siły dalej łazić wróciła się na główny plac, z oddali widząc rozmawiającą parę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej