Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (63/110) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn idąc za Funerisem był zdziwiony. Lokal do którego weszli był niesamowicie ekskluzywny. Wystrój był niezły. Ogólnie dałby temu ,,klubowi'' tak 10/10. Kiedy jedna z maurenek wzięła go pod pachę i zaczęła chwalić jego muskulaturę, Paladyn nie zdążył nic powiedzieć i dał się ponieść ku wolnemu stolikowi. Kiedy jedna z kelnerek zapytała się czego chciałby się napić Wojownik poczuł  silną woń mięty takiej... uwodzicielskiej. Paladyn dostrzegł że anioł daję mu znać żeby się nie krępował rzucił do kelnerki - Małe piwo, proszę.

Melkior Tacticus:
Ręka elfa poszła ne rękojeść sihila, odruch. Nie tego się spodziewał, Jurand zdradził?
- Co to kurwa ma znaczyć? Powiedział stanowczym i zdecydowanym głosem, owszem Jurand mógł nie mieć pewności ale... to się bardzo Melkiorowi nie spodobało.

Funeris Venatio:
- Pijąc z naszym wspólnym znajomym, co byś mu podał? Wino czy piwo? - spytał Jurand zza Melkiora, powolutku przesuwając się w w jego lewą stronę.


Na jednej z gałązek drzewka przed Elizabeth wylądował ptak. Jaskrawo żółty, z czerwonym dziobem i czarnymi skrzydłami. Ogon miał również czarny, tylko końcówki lotek kolorowane były na żółty obecny na korpusie i podbrzuszu latającego zwierzaka. Ptak podziobał się w skrzydło, wysupłał stamtąd jakiegoś pasożyta i odleciał.

Tymczasem kobieta stanęła przed rektoratem, który był jeszcze zamknięty. Widocznie otwiera się go nieco później. Przed wejściem, z teczkami i torbami przerzuconymi przez ramię, stało kilka postaci. Stali bokiem, więc Elizabeth widziała tylko ich profile. Dwóch na pewno było elfami, jeden to kunanin, reszta, dwójka, maurenowie.


Maurenka uśmiechnęła się na dźwięk głosu Gorna i widok jego uzębienia. Nie dało się w żadnym stopniu ukryć tego, że paladyn nie posiadał trzech zębów, w dodatku tak widocznych i reprezentacyjnych. Do tego zamówienie "małego piwa" wydało jej się trochę pretensjonalne, ale nasz klient nasz pan i dziewczyna uznała, że lepiej się specjalnie nie dopytywać. Widocznie człek ten był raczej prostą istotą. Mimo wszystko grała świetnie, podczas gdy ta druga poleciała z zamówieniem.
- Och, ależ rana! Na pewno odniesiona w bitwie. Opowiesz mi o tym? Uwielbiam takie opowieści! - Jej ekscytacja była tak realna, jak tylko się dało. Oparła się o róg stolika, ukazując przecudowne nogi długie do samej ziemi, smukłe, ale silne. ÂŁania a nie kobieta.

Melkior Tacticus:
A skąd ja mam wiedzieć? Melkior nie znał Funerisa aż tak bardzo. Owszem, parę razy razem rozmawiali ale nie aż tyle by znać gusta anioła, ale Melkior wiedział że Marszałek Bractwa jest człowiekiem mającym gust i potrafiącym się zachować.
- Piwo? - spytał bardziej niż stwierdził.

Elizabeth:
- No to ja może pójdę w lewo... - odparła widząc niewielki tłum przed wejściem. - Tutaj go niestety chyba nie znajdziemy. - Bez zbędnego gadania ruszyła naprzód skręcając w lewo rozglądając się obficie. Znalezienie elfa bez ucha nie powinno być trudne, dlatego też przyglądała się tam każdemu swoim wścibskim wzrokiem. Jeśli nikogo takiego nie odnajdzie pozostawało jej tylko marne wypytywanie się o niego przypadkowych osób.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej