Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
Melkior Tacticus:
- Melkior, jeszcze nie tak dawno rodu Tacticus. Przedstawił się równie cicho. - Przejdziemy gdzieś w ustronne miejsce?
Gorn Valfranden:
- Tak mam trochę kasy. Płaszcza nie wyrzucę gdyż jest mi potrzebny bo jestem członkiem ekipy której jest symbol na płaszczu. Zaraz wracam Paladyn zawrócił i udał się w kierunku najbliższego możliwego targowiska. Kiedy dotarł w odpowiednie miejsce to zaczął rozglądać się za sprzedawcą ubrań.
TheMo:
Themo podążał za elfem cały czas rozglądając się, by móc wypatrzyć cel, lub coś podejrzanego i niepożądanego. W końcu trafili do właściwego straganu, gdzie hasło i odzew się zgadzały.
-Themo Kacmarus. Też uważam, że to nie jest dobre miejsce do takich rozmów.
Powiedział tak, aby usłyszeli go tylko Melkior i Jurand, a postronne osoby nie były w stanie wyłapać konkretnych wyrazów pośród całego zgiełku.
Funeris Venatio:
- Gornie, "ekipa" której jest członkiem nazywa się Bractwo ÂŚwitu. "Pancerny Wiewiór" przestał istnieć ze śmiercią Aragorna, a płaszcz masz porwany i bez tych trzech zębów wyglądasz jak obdartus. Zostaw go przed wejściem jeśli łaska, ale proszę Cię, nie wchodź tak do takiego lokalu. - Anioł próbował jakoś przetłumaczyć paladynowi, że idą w naprawdę ekskluzywne miejsce, gdzie mają pracować jako element wywiadowczy. Muszą wyglądać odpowiednio i w środku zachowywać się odpowiednio.
A sprzedawcy różnych tunik i koszul stali akurat niedaleko Essory, więc Gorn nie musiał długo szukać. Pierwszy lepszy kram z brzegu oferował bawełniane koszule po 25 grzywien. Oczywiście te zwykłe, bez ozdób, żadnych wymyślnych haftów i oznaczeń.
//Nazwa odzienia: bawełniana koszula
Rodzaj: koszula
Typ: ubranie
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyta z 0,03kg bawełny.
Na trzcinowej konstrukcji straganu Juranda ze Spychowa wylądował ptak. Jaskrawo żółty, z czerwonym dziobem i czarnymi skrzydłami. Ogon miał również czarny, tylko końcówki lotek kolorowane były na żółty obecny na korpusie i podbrzuszu latającego zwierzaka. Jurand nie zwrócił na niego uwagi, chłopak stojący za kramem również nie. Ptak podziobał się w skrzydło, wysupłał stamtąd jakiegoś pasożyta i odleciał.
- Zbyszko, idę z panami do mnie, pokażę im resztę produktów. Pilnuj Danuśki - powiedział człowiek, wyciągniętą ręką wskazując kierunek. Sam ruszył jednak pierwszy, żeby panowie nie błądzili. Szli tak kawałek, wyszli z bazaru, kierując się w ku północnej części miasta. Znaleźli się w jakiejś spokojniejszej okolicy, raczej mieszkalno-magazynowej. Przed ich oczami wyrósł dwupiętrowy dom, przed którym stały jakieś skrzynie i beczki.
- Wejdą państwo do środka?
Melkior Tacticus:
- Oczywiście. Odpowiedział Jurandowi elf, poczekał aż ten otworzy drzwi i wraz z Themem weszli do środka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej