Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (58/110) > >>

Funeris Venatio:
Elizabeth z Riną przechodziły właśnie między straganami, z których większość była już całkowicie rozłożona i piętrzyło się przy nich masę kupców, przekupniów i różnorakiej klienteli. Właśnie znajdowały się przy błękitnym niczym najczystsze niebo kramie, na którym poustawiano jakieś plemienne ozdoby, naszyjniki, biżuterię. Nieco dalej, na tej samej trzcinowej konstrukcji, piętrzyły się gliniane okaryny, na jednej z nich ktoś wygrywał skoczną melodię, chcąc zachęcić do kupna.
- 10 grzywien! 10 grzywien za okarynę! Najprzedniejsza, najlepsza, jedyna w swoim rodzaju! 10 grzywien za okarynę!

Melkior tymczasem wodził wzrokiem po straganach, a w oczach robiło mu się tak kolorowo, że niejeden postradałby rozum. Wszystkie możliwe barwy mieszały się ze sobą, produkty odbijały światło i mamiły przechodzących obok kunan. Elf dostrzegł wreszcie gdzieś w oddali, że ktoś wymachiwał jakimś toporzyskiem, zachwalając swoje wyroby.

- Gornie, powiedz, jak będziesz gotów - rzekł Funeris do kompana.

Melkior Tacticus:
Elf dotarł w końcu pod właściwe stoisko przeciskając się przez tłum futrzastych tubylców i nie tylko. Teraz musiał zarzucić jakimś tekstem o niegodziwości tych czasów... Przechodził niby obok straganu niby przypadkiem się zatrzymując wraz z Themem.
- ... No mówię ci, co to za czasy podłe... Wracam z morza a tu drzwi od chałupy wykopane i wyczyszczone do zera. Złodziejstwa tyle że hej. Patrzaj jaki ładny topór!

Funeris Venatio:
- Panie, te czasy parszywe, fakt, za moich czasów to było inaczej. Ale tym toporem, jak ręką odjął, wszystkie zmartwienia ino do grobu posyłać. Panie, 500 grzywien! 500 grzywien za takie anielskie cudo! - Stragan był przybrany na szarawo, zdradzał pochodzenie kupca z Valfden, chociaż sprzedawał rodowity zueski kocur.

Melkior Tacticus:
- No jeśli jest się krasnoludem, ja preferuję jednak miecze. Odpowiedział, wszak miecznika szukał ale przynajmniej szedł chyba w dobrą stronę. Także po pomyłce udał się szukać dalej.

Rina:
Rina w ciszy, nic nie mówiąc, z Eli uczepioną u jej ręki co było słodkie, przemierzała kolejne uliczki miasta. No i tak sobie szły. Wreszcie w oddali ujrzały złotą kopułe. - No to mamy naszą akademie. Chodźmy tam. - pociągnęła za sobą Elizabeth, totalnie ignorując kupca. Głównie dlatego iż nie wiedziała czym jest okaryna którą ów kupiec próbuje im wcisnąć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej