Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
TheMo:
Kiedy Themo się posilił, udał się wraz z Melkiorem do ich wspólnego pokoju. Zamknął drzwi, gdyż nie lubił mieć żadnych gości w środku nocy. Potem zaczął odpinać pasy, które trzymały bronie przy jego ciele i kładł je na stoliku.
-Melkior - zwrócił się do elfa - posiadasz jakieś konkretne informację o Vladku? Skoro tu jesteśmy to możemy go spróbować dorwać.
Melkior Tacticus:
- Wiem że tu dotarł, znaczy się na Zuesh. Mam nawet nakaz aresztowania od Devristusa. Odpowiedział leżąc.
- Po tym jak pomożemy Funerisowi ja zostaję, z Valfden przypłynie "Perła" z posiłkami. No chyba że poprosimy Funa o wsparcie.
Funeris Venatio:
- Gornie, nie ma się czego obawiać. Jesteśmy w środku miasta, a obok Ciebie stoi anioł... Nie chcę się chełpić, ale nie pozwolę nikomu do Ciebie dotrzeć, dopóki nie znajdziesz broni w ręku. Choćbyś miał i jej szukać pod siennikiem gospodarza - rzekł spokojnie Funeris, lekko uśmiechając się do brata paladyna. Sam zaczął rozpinać klamry pancerza, zrzucając kolejno z siebie kolejne elementy, które przywdział tuz przed wpłynięciem do portu. Musiał wyglądać w końcu godnie i reprezentatywnie. Już wcześniej wszelkie juki z Yody dostarczono mu do tego pokoju, więc teraz miał wszystko pod ręką.
Pokoik był niewielki, podobny do każdego innego, który znajdował się w tej gospodzie. Schludny, czysty, z wielką szafą z raczej lichego drewna i szeroką komodą stojącą niedaleko okna, oddzielającą od siebie dwa posłania. W kącie stał prawie że okrągły stolik z dwoma krzesłami, wcale solidnymi. Do tego lampki oliwne, zapas łuczyw i świece. Stał tutaj nawet jeden stojak na wyposażenie, który Funeris pozwolił sobie zająć swoją zbroją, jakoś tam ją ulokowując. Stał teraz w samych gaciach i koszuli, rozparł się i przeciągnął. Przywykły do noszenia zbroi i pasa obciążonego mieczem czuł teraz lekkość i swobodę. Pochwę z brzeszczotem z czarnej rudy położył na komodzie, sztylet wsunął pod poduszkę. Zrobił kilka wieczornych pompek na jednej ręce, potem na drugiej, kilka skłonów i podciągnięć, chwytając się belki stropowej żelaznym uściskiem. Następnie usadowił się na barłogu, czyszcząc swoje skrzydła.
- Od jutra zaczynamy poważne działania - zwrócił się do współlokatora. - Musimy uruchomić kilka kontaktów, rozeznać się w sytuacji. Wyślę was w różne części miasta, byście dotarli do naszych informatorów. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko pracy quasi-wywiadowczej, Gornie?
Elizabeth:
Elizabeth kończąc swoją malutką ucztę z uśmiechnem podreptała na swoich krotkich, zgrabnych nóżkach do swojego pokoiku, który powinna dzielić ze swoją nową, całkiem miłą koleżanką. W połowie drogi zatrzymała się i wróciła się do miejsca, gdzie chwilę wcześniej jeszcze jadła całkiem zacny posiłek, który teraz niewinnie pieścił jej drobny brzuszek. Tam zaś rozpoczęła poszukiwania po calutkim budynku w z nadzieją na odnalezienie choć jakiegoś grubego karczmarza, gospodarza, czy kogokolwiek kto wstanie byłby spełnić jej jedno drobne i łatwo wykonalne marzenie. Pragnęła ciepłej kąpieli z bąbelkami oraz nawilżających olejków, które z jej delikatnej skóry zrobią z jej dotyku prawdziwe źródło niesamowitej przyjemności. Znalezienie kogoś było chyba nielada wyzwaniem, które znacznie przewyższało niską kobietę. Mimo tego nie poddawała się dzielnie przemierzając korytarze i zaułki budynku dla tej jedynej w swoim rodzaju kąpieli. Musiała ją mieć bezwzględnie i obowiązkowo, szczególnie po tam męczącej i pełnej emocji podróży statkiem. Oprócz tego bardzo pragnęła wreszcie tych chwil ukojenia i błogiego relaksu, ktore z pewnością takowa ciepła kąpiel jej zapewni.
Szukając kogoś kto spełni jej to dosyć niewygurowaną prośbę zaczęła dodatkowo marzyć o wielu miejscach w jakich chciałaby się teraz wykąpać. Dla przykładu w jakieś niewielkiej łaźni, gdzie przywita ją delilatnie parząca woda, która z swymi błękitnymi wdziękami będzie zapraszała do niebiańskiej rozkoszy, jaką zapewni jej ta zwyczajna kąpiel. Albo może jak nie w niewielkiej łaźni to w jakieś kamiennej wannie czy innym cudzie technologi, w którym radośnie można pluskać się w porywającej do krainy euforii wodzie.
Gorn Valfranden:
- Nie mam nic przeciwko działań wywiadowczych. Gorn tak jak powiedział nie miał nic przeciwko działaniu w sposób wywiadowczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej