Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
Melkior Tacticus:
Zartacie daj mi cierpliwość, byle nie siłę... Przeszło przez myśl elfa, u nich w Bastardo była tylko jedna kobita. Irina, ale to typ "babochłopa". Lubiąca życie na krawędzi, picie i ostrą rozpierduche. Jednakże była ona jednocześnie osobą zdyscyplinowaną i wymagającą w stosunku do rekrutów na których marnym życiu jej bardzo zależało. Nie znaczy to że Bękarty nie mają problemu z dyscypliną i wykonywaniem rozkazów. Mają, nawet spore. Ale tera to był problem Thema, nie Melkiora. Komandor nalał sobie piwa i nałożył solidny kawał mięsiwa.
- Smacznego.
Elizabeth:
- Dziękuje i wzajemnie - odpowiedziała niemrawo, po czym nałożyła na swoim talerzu malutki kawałek mięsa, który po chwili zaczęła opieszale skubać.
Funeris Venatio:
Funeris zdał sobie sprawę, że nikt już nic nie ma zamiaru powiedzieć. Nie mógł tego wiedzieć, ale w duchu poprosił Zartata o to samo, o co Melkior. Prosił o cierpliwość. Czuł dosyć dobitnie, że ktoś stara się go wystawić próbie, sprawdzić, przetestować. Bo przecież nie godzi się, by to działo się tak samo z siebie, bez żadnej przyczyny.
Pojedli, popili, nawet chyba zamienili kilka słów. Melkior smakował podane wino tak, jakby żłopał z kufla złocistej barwy piwo, co na początku nieco zaniepokoiło anioła, gdyż wydawało mu się, że ten też dostał jakichś niewytłumaczalnych omamów, zwidów, halucynacji i innych niepotrzebnych i nie przystających mu spraw. Rozeszli się po trzech Izbach na piętrze, które karczmarz miał wolne. Rina dostała małą klitkę razem z Elizabeth, Funeris chwilowo zamieszkał z Gornem, a Themo z Melkiorem.
Melkior Tacticus:
//Serio przeczytałem piwo zamiast wino ;[
Dzielenie pokoju z Themo nie było problemem, z tego co elf wiedział jego dowódca nie chrapał. Melkior zdjął zbroję i cały sprzęt który do tej pory taszczył na sobie. 18 kilo żelastwa to sporo jak na elfa, nawet odpowiednio wyćwiczonego. Komandor przeciągnął się i uwalił na łóżku. Miał nadzieję że nowy dzień sprawi iż reszta drużyny dojdzie do siebie.
Gorn Valfranden:
Gorn poszedł do swojego pokoju który dzielił z Funerisem. Dotarłszy na miejsce podszedł do najbliższego łóżka i walnął się na wyro. Nawet nie ściągnął broni. Wolał mieć ją przy sobie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej