Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (49/110) > >>

Funeris Venatio:
Funeris zdenerwował się lekko w duchu, jednak nie dał po sobie tego poznać. Poprosił Melkiora i Rinę, by rozsiedli się i zajęli jeden ze stołów, zamówili coś do picia i jedzenia, oraz poczekali chwilę. On sam wrócił się w stronę statku, zrugał porządnie wszystkich opieszałych i pomógł im dotrzeć do karczmy. Gdy już zasiedli przy stole, czekając aż gospodarz przygotuje do końca ich strawę, anioł zabrał głos.
- Nie rozumiem waszej postawy. Jedni wydają się dniami nieobecni, jakby was w ogóle na statku czy teraz już na wyspie nie było. Innych dopadają jakieś niewyjaśnione i podejrzane symptomy dziwnej i nieodkrytej chyba jeszcze choroby. Nikt po dwóch dniach morskiej podróży, nawet tak chybotliwej jak nasza, nie dostaje halucynacji, omamów, paraliżu nóg i języka. Nikogo ze znanych mi ludzi i nieludzi nie dopadła jeszcze taka apatia, bezsiła. Ktoś zechce mi to wyjaśnić, czy uznamy, że od teraz każdy będzie gotowy, zwarty i zrobi to, co należy? - Popatrzył się po wszystkich, szukając jakiejś reakcji.

Gorn Valfranden:
Gorn wziął ponownie Elizabeth i ruszył za Funem i Melkiorem. Kiedy dotarł i  stanął obok nich posadził z powrotem na ziemi elizabeth. Potem zasiadł obok Funerisa.

Melkior Tacticus:
I znowu ten brak reakcji ze strony Gorna czy reszty, który nie czyta chyba postów. co się  z nimi działo? Sraczka? Rzeżączka? Szczaw? Melkior nie wiedział, chciał i musiał zachować powagę sytuacji. Sam był zdenerwowany brakiem... hmm... chęci? Ze strony reszty drużyny. Elf czekał aż ktoś z Bractwa się wytłumaczy.

Elizabeth:
// Sorka za brak postów, ale po prostu czekałem na odpowiedź Gorna  ;) I znowu nie jestem pewien, gdzie jestem  ;( Założę, że na podłodze w gospodzie, pomimo że pewnie tam żadnej ziemi nie ma  <ignorant>

Elizabeth przytulała się do Gorna podczas, gdy ten wdzięcznie niósł przez całe miasto. Wreszcie chociaż przez chwilę mogła się poczuć jak księżniczka. Co z tego, że z pewnością sama dałaby radę tam dojść, jednak do czego są mężczyźni jak nie do noszenia kobiet.

Postawiona na ziemi (podłodze) w gospodzie, Elizabeth wstała i szybkimi ruchami ręki zaczęła strzepywać zbędne rzeczy, które przyczepiły jej się do ubrania.  Jednak co chwilę Gorn musiał sobie robić przerwę i kładł ją na brudnej ziemi, ale przynajmniej darmowy transport miała. Wszystko jednak było warte tego niewielkiego poświęcenia.

Elizabeth potem usiadła, gdzie było jeszcze wolne miejsce i uśmiechnęła się do zgromadzonych. Nie spodziewała się, że ci będą kazać się tłumaczyć. Elizabeth przecież chyba nie była tak ciężka, aby jakoś spowalniać ruchy Gorna aż tak, że ten ślimaczy się niemiłosiernie. Dlatego też milczała i jedynie poprawiała sobie włosy w obecności tych jakże znamienitych person.

Funeris Venatio:
Funeris pokręcił tylko oczami, wypuścił ze świstem powietrze i uznał, że na reformację przyjdzie jeszcze czas. Ale zafunduje im taką reformację, że osławiony kapłan Martin Luter schowałby się pod stół, zawstydzony rozmachem i skutkami działania. Anioł w myślach układał sobie plan działań na najbliższy dzień, od czego będą musieli zacząć, czym się zająć, których informatorów najpierw uruchomić. Dzisiaj jednak jeszcze odpoczną po podróży, prześpią się tutaj, w tym zajeździe.
Mniej więcej wtedy podszedł podszedł oberżysta, niosąc coś, co mogło uchodzić za młodego kreshara, chociaż baron rękę by sobie dał uciąć, że na Zuesh kresharów nie ma. Trochę żylaste zwierzę, ale z mocną tkanką mięśniową, z której jest wiele, widać to dobrze, poprawnie zamarynowanego mięsa. W nozdrza uderzał zapach bazylii i bodajże tymianku, co do drugiego nie był pewien. Bazylia na Zuesh rosła jednak wszędzie i dodawano ją do wszystkiego, od jajecznicy po każdą zupę, a w niektórych częściach wyspy uchodziła niemalże za chwast. Po chwili jakaś dziewka służebna, kunanka oczywiście, doniosła dwie stągiewki korzennego wina. Pachniało dobrze, intensywnie.
- Mięso jest lekkie, delikatne, lekkostrawne. Drogie panie nie powinny mieć nieprzyjemności - powiedział zapobiegawczo karczmarz, patrząc na dwie nie najlepiej wyglądające kobiety. W uchu miał trzy zielonkawe kolczyki dziwnie kontrastujące z jego szarą sierścią. Akcent miał wyraźnie zueski, chociaż wspólnym języskiem posługiwał się oczywiście nienagannie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej