Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (43/110) > >>

TheMo:
//Trochę jestem do tyłu

-Się robi kapitanie.
Rzucił do Funerisa i pobiegł za Gornem. Chwycił za linę i zaczął opuszczać żagiel w czasie, gdy sternik podchodził do cumowania.

Funeris Venatio:
- Themo, zwijać, nie opuszczać! Durshlak, drugi żagiel, pozbawicie mi tę łajbę pędu! Podchodzimy spokojnie!- darł się, krzyczał, próbował zapanować jakoś nad tym wszystkim. Dotarli naprawdę w miarę bezpiecznie, uwijając się, sterując z prawą, doświadczeniem (ekhm!) i wielkim wyczuciem. Odnaleźli jakieś wolne miejsce przy nabrzeżu, które było pełne różnych jednostek pływających, niektóre były sporo większe niż funerisowki "Raginis", niektóre sporo mniejsze. Wpłynęli naprawdę zgrabnie, kotwicząc i zarzucając cumy niedaleko innej jednostki pod valfdeńską banderą. Jakiś kupiecki bryg, "Czwarty bohater", cokolwiek to nie miałoby znaczyć. Pachołkowie i flisacy pomogli im przymocować cumy, przyciągnęli łajbę, pomogli z trapem.
- Witamy na Zuesh! - powiedział radośnie anioł, uśmiechając się od ucha do ucha. - Ten, tego, kopsnie się ktoś po Rinę i Elizabeth, niech lepiej schodzą już na ląd... - rzucił w eter, patrząc na Gorna i Themo, którzy właśnie skończyli swoją robotę przy swoich stanowiskach.

Rina:
Słysząc swoje imię długoucha wytoczyła się spod pokładu. Była blada jak trup, włosy miała niczym siano, wyczerpana, wykończona, słaniała się na nogach kierując swój chwiejny krok na ląd. Jej błedny wzrok i wyraz twarzy oznajmiał iż nie jest z kobietą dobrze. Przestąpiła przez trap i wyszła na ubity ląd. Dziwny uśmiech pojawił się na jej twarzy, wyciągnęła rękę przed siebie, z obłędem w głosie powiedziała nie wiadomo do kogo.- Mamusiu, to ty? Nie, byłam grzeczna, cały dzień zbierałam kwiatki... - chwiejnie się zakręciła i padła na ziemie nieprzytomna.

Gorn Valfranden:
- Ja pójdę po Elizabeth.  I pobiegł tam gdzie miała stanowisko. Kiedy już tam dotarł rzekł jedynie - Dotarliśmy, chodź na ląd, poczujesz się lepiej. Po przekazaniu wieści wyszedł. Wróciwszy na pokład zauważył że Rina leży na ziemi. Zszedł z pokładu. Przyklęknął i zaczął ją cucić.

Elizabeth:
Elizabeth wyglądała jak siedem nieszczęść, kurczowo łapiąc się za wiadro. Coś kapało jej z buzi, a jej oczy wyglądały jakby wzrok był już dawno nieobecny. Ktoś by na nią patrząc mógłby pomyśleć, że odpłynęła po jakimś podejrzanym ziele, a to jednakże była tylko choroba morska. Obecność Gorna jakby rozbudziła odrobinę Elizabeth, choć wciąż nie miała siły odczepić się od wiadra.

Z jej zmarnowanych ust pełnych bólu i cierpienia wydostał się cichy jęk, który chyba wołał o pomoc. Przełknęła z trudem ślinę i pokonując wyschnięte podniebienie z trudem wyszeptała - Zabierz mnie stąd.

Jej otępiałe oczy patrzyły na Gorna błagalnym wzrokiem, a jej opłakany stan i do połowy pełne wiadro świadczyło chyba o tym, że naprawdę ma już wszystkiego dosyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej