Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (41/110) > >>

Funeris Venatio:
Rina nie miała swojego pokoju, który mogłaby dzielić tylko z Elizabeth. Spały przecież we wspólnym kubryku, razem z całą załogą, po prostu na jednym posłaniu. Większość osób była na pokładzie, albo zajęta swoimi obowiązkami, fakt, ale w kącie pomieszczenia pod głównym pokładem swój miecz czyścił i polerował właśnie Miko. Przerwał na chwilę swoją robotę i z nieukrywaną ciekawością przyglądał się prawie nagiemu ciału elfki.

- ÂŹle się dzieje, bardzo źle. Dlatego nie możemy działać samotnie, Gornie. Nie rozumiem więc skąd twoje wcześniejsze obruszenie na nasze pytania a propos twojej niezwykłej historii.

Rina:
Kobieta zignorowała obecność mężczyzny i nagle, nie wiadomo z jakiego powodu zaczęła płakać z nosem w poduszce.

Elizabeth:
Elizabeth skończywszy robienie skwarek, podkradła się do Tristana i zaczęła spoglądać na dzieła jego pracy. Liczyła, że może od patrzenia skapnie na nią choć kropla talentu kulinarnego jaką posiada ten wyjątkowy, okrętowy kucharz. Oprócz tego z ciekawością badała co dzisiaj zostanie podane na stół, bo spodziewała się czegoś innego niż wczoraj.

Funeris Venatio:
Rinie i Elizabeth, jak na komendę, zrobiło się niedobrze. Poczuły mocne zawroty głowy, żołądki wykręcały im się na drugą stronę, a cała zgromadzona tam treść jakby nagle chciała się uwolnić, wypłynąć na zewnątrz. Kobietom, nieprzywykłym do morskich podróży i niepotrafiącym sobie z nimi radzić, zbierało się na wymioty. I to zbierało się silnie, wyraźnie i raczej bez żadnego pohamowania.

Elizabeth:
Elizabeth czując, że zaraz zwróci część wczorajszego obiady, szybko odwróciła głowę od stojącego obok Tristana i jedzenia jakie robił. Jej wymiociny wylądowały na podłodze, a dziewczyna odruchowo zaczęła ciężko oddychać. Upadła powoli na kolana podpierając się rękami o posadzkę. Wyrzuciwszy z siebie cały balast, który zgromadziła wczoraj zakaszlnęła, łapiąc w dodatku oddech. Chyba nie czuła się zbyt dobrze, a jej drobność ciała i słaba odporność jeszcze bardziej potęgowała wymioty.

- Przepraszam najmocniej - powiedziała cicho do Tristana, będąc odwróconą do niego plecami. Szybko wzięła jakąś najbliższą szmatkę i nerwowo zaczęła wycierać oraz zbierać na nią wodę z resztami jedzenia. - Zaraz to sprzątnę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej