Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (5/110) > >>

Funeris Venatio:
- Wolałbym, żeby każdy był już na miejscu, nie rozchodził się - powiedział Funeris. Chciał zachować jak największą dyscyplinę, nie chciał pozwolić na rozprężenie i dekoncentrację tuż przed wyruszeniem. Mogło się stać cokolwiek, ktoś mógł skręcić nogę, zostać okradzionym, upić się w karczmie, pójść do burdelu i złapać rzeżączkę... Mogło się wydarzyć dosłownie cokolwiek. Skoro już dotarli, niech zostaną w porcie, w bezpośredniej bliskości brygu i pod rozkazami Funerisa. Dyscyplinę i porządek należy zachować bezwzględnie.
- Kubryk znajdziesz w części dziobowej, tuż pod głównym pokładem. Zajmij jedną z koi i wróć tutaj, proszę. Zajmiemy się wspólnie resztą ważnych spraw. Melkiorze - tutaj zwrócił się do elfa - Ciebie również bym prosił o zajęcia kajuty, najlepiej pierwszego oficera. Ufam, że podołasz. Wierzchowca wprowadź do ładowni, niech spocznie obok Yody. Będzie im raźniej.

Elizabeth:
- Oczywiście - powiedziała uśmiechając się.

Elizabeth ciągnąc drobny pakunek ruszyła w wyznaczone przez Funerisa miejsce. Swoją walizeczke rzuciła na koje najbliżej ściany, mimo woli je już zajmując. Zamiast  rozpakować się, wróciła na  główny pokład.

- W czymś mogę pomóc, Funerisie? - zapytała stanąwszy obok niego.

Melkior Tacticus:
-Mhm. Zabrał więc Kropkę do ciasnawej ładowni brygu, koń zbytnio się nie opierał. Klacz była przyzwyczajona do przebywania na pokładach statków, elf zostawił ją obok Yody, poklepał po szyi dodając zwierzakowi otuchy, zdjął jeszcze juki i wyszedł na pokład kierując się do kajuty Pierwszego. Tam odłożył broń z wyjątkiem Sihila, teraz nie były mu potrzebne. Frodo oczywiście bez pytania wlazł na łóżko. Wyszedł na zewnątrz i oparł się o ścianę rufowego kasztelu.
- Cosik się spóźniają.

Elizabeth:
Elizabeth słysząc jeszcze mało jej znany głos odwróciła się w jego stronę z niemałym zdziwieniem. Jednak szybko ono zniknęło, a jej miejsce zajął serdeczny uśmiech.

- Niestety - odparła  na komentarz Melkiora. Przybliżyła się odrobinę do niego, badając każdy jego ruch. Obserwowała go krytycznym wzrokiem, choć w jej oczach można było odnaleźć chęć poznania interesującego elfa.

- Może chciałbyś się lepiej ze mną poznać? - zapytała nieśmiale - No bo ja z chęcią posłuchałabym jakiś ciekawych opowieści o twoich wielkich czynach, Melkiorze.

Rina:
Rina przybyła na umówione miejsce i przywitała wszystkich. - Witam was!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej