Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (39/110) > >>

Rina:
- Ten fetor przyspieszył moje ruchy dziesieciokrotnie. Nie mogłam tam wytrzymać więc uwinęłam się jak najszybciej się dało. Szczerze to wole siedzieć tutaj w kambuzie. Lubie gotować. - uśmiechnęła się szczerze, wciąż wyczekując na odpowiedź Trysta.

Funeris Venatio:
- Dostałaś rozkaz, siostro. Wykazujesz się niesubordynacją wobec kapitana statku i swojego Kanclerza z organizacji Bractwa ÂŚwitu. Masz zamiar wrócić i dokończyć zadanie, czy wylądować w areszcie do końca rejsu? - spytał Rifus. Chwycił elfkę za ramię, odwracając ją w swoją stronę. Nie używał przemocy, nie był chamski czy agresywny, ale na pewno był stanowczy. Jego twarz wyrażała zdumienie postawą rekruta zakonu, podobną minę miał Trystan, który właśnie wyrzucał do kosza cebulę pokrojoną przez Rinę, która nadal pachniała koniem. Spokojnie, bez nerwów, wybrał również wszystkie włosy z kiełbasy krojonej przez Elizabeth, które należały do niej samej, a wytrząśnięte zostały przez elfkę właśnie. Sama niziołkini nie do końca rozumiała zachowanie swojej koleżanki.

Tymczasem Gorn i orkowie uwinęli się z pokładem. Razem z Themo, Melkiorem i Funerisem stanęli przy kole sterowym, pośród wietrznej, ale już nie deszczowej i raczej bezchmurnej pogody.
- Wyjaśniła się sprawa z zamachem, Themo? - zagadnął anioł Bękarta. - Gornie, słyszałeś o całej sprawie? - zagadnął przy okazji paladyna, zdając sobie sprawę, że ten mógł nie mieć pojęcia o czym mowa.

Rina:
Kobiecie aż zbierało się na płacz ale nie chciała tego pokazywać, w duchu wyglądała tak ;[ a na zewnatrz miała kamienną twarz. Chcąc nie chcąc wróciła do śmierdzących koni. Stanęła i patrzyła się na mężczyzne. - Patrz, gnój zebrany z podłoża, nałożone świeżego siana, konie napojone i nakarmione. Czego ty jeszcze oczekujesz? Naprawde mam to gówno wrzucać do morza? Bo innego wyjścia nie widze. ÂŹle się czuje więc może chociaż mi powiedz co mam zrobić z tym łajnem, zaraz tutaj padnę. - kobiecie zrobiło się słabo, oparła się na widłach dysząc ciężko i łapczywie biorąc oddechy.

Funeris Venatio:
- A gdzie indziej jak nie do morza? Ma to tutaj dniami i nocami zalegać? Kisić się aż zlecą się muchy i wszyscy zachorują?

Elizabeth:
Elizabeth pomogła Tristanowi zebrać kosmyki włosów, które niefortunnie trafiły do jedzenia. Czerwieniąc się wybierała pojedyńcze włosy z największą starannością, aby znów nie zawieść Tristana swoją niekompetencją. Po skończeniu mozolnego przebierania w kiełbasie, wszystko co jej delikatne dłonie skroiły powędrowało na całkiem sporą metalową płytę. Chwilę wcześniej oczywiście rozgrzała ją, aby po dodaniu tych składników usłyszeć przyjemne dla ucha skwierczenie. Pilnowała przyszłych skwarek i z precyzją mieszała jadło, aby się przypadkiem nie przypaliło.

- Czy będę jakoś jeszcze potrzebna, Tristanie? - zapytała się wciąż skupiona na przyrządzaniu zawartości metalowej płyty.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej