Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krajobraz z wilgą i ludzie
Elizabeth:
Elizabeth nie była przekonana do słuszności wydanych poleceń przez Funerisa. Kręciło jej się trochę w głowie, choć chyba nie było to największym problemem. Od ciągłych turbulencji statku, wirowało się jej w żołądku przez co nie była pewna, czy przypadkiem nie doda czegoś od siebie do śniadania.
Ciekawe czy mają tu jakiś magazyn pełny żarcia. - Ruszyła z tą myślą do kuchni szukając kogoś kto jej pomoże lub czegoś z czego będzie mogła coś upichcić na śniadanie.
Funeris Venatio:
A był tam znowu Trystan. Bo Trystan umiał gotować, całkiem nawet nieźle. Uśmiechnął się do kobiety.
Elizabeth:
- Witam Tristanie, została mi powierzona dzisiaj zaszczytna funkcja pomocy w kuchni. Jak można pomóc w śniadaniu? - zapytała się trochę z obawą.
Rina:
Rina weszła do boksu, poczuła smród końskiego łajna który aż wykrzywił jej twarz. Złapała za widły i zbierała nawóz do wiadra, wyrzucala go na jedna kupę w kącie pomieszczenia. Gdy już wszystkie odchody były zebrane, rozrzuciła po podłodze świeże siano. Napoiła i nakarmiła konie, chciała już stąd uciec. Wyszesała dokładnie każdego konia i szybko wyszła stamtąd. Złapała oddech po czym zeszła do kuchni pomóc Eli. - Co tam księżniczko?
Funeris Venatio:
- A gówno to się samo sprzątnie? - spytał Rifus, który podążył za Riną z ładowni aż tutaj, do kambuza. - Jak się coś robi, to się robi porządnie - rzekł, kręcąc głową z dezaprobatą. W dodatku Rina w drodze do Elizabeth zachwiała się lekko, gdy zakręciło jej się w głowie. A wyczuwalny wcześniej zapach łajna spotęgował pojawiające się nudności, które już wyraźnie odzywały się w dole żołądka. Jeszcze kilka, może kilkanaście godzin kołysania i będzie niedobrze. Karma.
Tymczasem Trystan, nie Tristan, co zdążył już podkreślić wcześniej, przygotowywał jakąś zalewajkę na krupach, jeszcze w miarę świeżym kozim mleku i czymś bliżej niezidentyfikowanym, co już zdążyło wpaść do garnka.
- Obierz i pokrój cebulę, potem kiełbasę w taką raczej grubą kostkę. Wrzuci się na rozgrzaną płytę i będą skwarki na później. - On sam w tym czasie coś tam ugniatał, przygotowywał, podsypywał mąką i w ogóle pichcił jak zawodowiec.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej