Tereny Valfden > Dział Wypraw

Krajobraz z wilgą i ludzie

<< < (34/110) > >>

Elizabeth:
Elizabeth leżała na plecach wpatrując się wciąż na sufit, nie mając nawet zamiaru patrzeć na osobę leżącą obok. Sama jej obecność wkurzała ją, ale musiała jakoś przeboleć karę kapitana. Wciąż ruszająca się rzeczywistość doprowadzało jej do obłędu. Dlatego też nie miała na razie zamiaru wstawać, dopóki ktoś tego jej nie będzie kazać. Nie znała się na żeglarstwie, więc zapewne i tak była by piątym kołem u wozy i tylko się krzątała po pokładzie nie potrzebnie. Zatem obudziwszy się już na dobre wpatrywała się tępo w sufit, czekając na jakiś cud lub wybawienie od tej kołyszącej wciąż łajby.

Funeris Venatio:
Tych, którzy jeszcze spali, na pewno rozbudził Alder, brat Rifusa, jeden z rycerzy obecnych na pokładzie. Zaczął dudnić drewnianą łyżką o blaszaną pokrywkę jakiegoś sagana, wywołując tym powszechne wzburzenie.
- Wstawać! Wszyscy na pokład! Zbiórka za pięć minut! - Pokrzyczał, podudnił i sobie poszedł. Na pokład.

Rina:
Rina przez całą noc spała mocno, nic ją nie obchodziło, czy to bujanie czy obecność niziołki. Towarzystwo drugiej osoby tylko spowodowało że miała bardziej kolorowe sny i rzecz jasna było jej cieplej. Zjadła dobry posiłek, wysłuchała względnie ciekawej opowieści to i rano obudziła się radosna, wypoczęta. Przeciągnęła się niczym kotka, brakowało żeby tylko zaczęła mruczeć, usiadła. Spojrzała na Elizabeth rozmarzonym, rozespanym wzrokiem. - Co tam księżniczko? - zapytała wesołym głosem patrząc się na nadąsaną kobiete. - Dalej się dąsasz? - zadała kolejne pytanie uśmiechając się szeroko.

Elizabeth:
- Chyba już nie - odparła Elizabeth nie patrząc na swój sposób uroczą sąsiadkę.  Uśmiechnęła się trochę, lecz niestety nie na długo, bo powoli przestawała się jej podobać ta podróż. Miało być tak pięknie i miło, a w rzeczywistości tylko bujało i bujało. Usiadła na swoim leżowisku i powiedziała z niechęcią:

- Chodźmy, bo się spóźnimy. - Kobieta chyba nie miała ochoty gadać. Widać było po jej zachowaniu, że ta noc nie okazała się taka przyjemna i kojąca jak u Riny. Zaś jednak spokojnie można było stwierdzić, że ich wspólna noc  trochę uspokoiła jej dziki temperament.

Elizabeth następnie wstała i czekając na swoją koleżankę, wspólnie udała się na pokład, gdzie rzekomo miała odbyć się zbiórka.

TheMo:
Kiedy Themo smacznie sobie spał na pokładzie rozległy się krzyki. To go wybudziło ze snu. Otworzył zaspane oczy i pomału ogarniał rzeczywistość. W końcu się zebrał, aby wstać. Stanął na równe nogi i wykonał kilka skłonów i skrętów, by rozruszać zastałe przez noc mięśnie. Gdy już zakończył swój mały, poranny trening zabrał się za zakładanie zbroi. Trochę męczące było to robić samemu, ale doszedł już do pewnej wprawy. Zostało tylko zapiąć rzemienie od pochw broni i mógł już iść przed siebie. I poszedł. Prosto na miejsce zbiórki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej