Królestwo Valfden > Garuga
Tawerna "U Hektora" [klimatyczne dyskusje]
Mirzak aep Rothgar:
Zapłał 6 grzywien gdy skończył jeść. Obrócił się wygodniej bo rozmowa kmiotka i kapitana przybrała interesujący obrót. Wstał, rękę położył na trzonku od topora - siekiery w sumie - podszedł do nerwowego towarzystwa, patrząc z byka na gówniarza. - Chce się zaciągnąć. Mirzak aep Rothgar. Rzucił do kapitana.
Hagmar:
- Kapitan Hagmar. Przedstawił się. - Keleris stoi w porcie w Łęcinach. 40% łupów idzie na poczet załogi do podziału. Pasuje? Spytał krasnoluda i w zasadzie Hectorusa, założył kapelusz i bezceremonialnie wypił piwo Hectorusa jednym haustem.
Mirzak aep Rothgar:
- Pasuje, robiłem za mniej u ludzi z galeonami. A ostatnie 60 lat spędziłem pod kapitanem MacBrewmannem jako sternik i nawigator, to ja się udam do Łęcin. Odpowiedział i widząc zgodę w iczach kapitana opuścił tawernę.
Hectorus:
- Tak jest! Nie po to zaciągam się na statek, żeby nie słuchać się kapitana. - odpowiedział Hagmarowi Hectorus w zadziwiająca wesoły sposób.
W tym momencie Hectorus zauważył również, że Hagmar wziął i wypił jego piwo. Nie zastanawiając się długo, wziął ręką zamach, zacisnął pięść i uderzył nią Hagmara w nos.
- Ale decydować to Ty możesz o wyprawie, kapitanie! Poza statkiem jesteśmy sobie równi. I lepiej sobie to zapamiętaj. A od mojej własności wara! - głos Hectorusa zmienił się na agresywny, gdy wygrażał Hagmarowi.
Hagmar:
Hagmar błyskawicznie mu oddał z lewej. Szybkim ruchem złapał szczyla za kołnierz koszuli i nie bacząc na cieknącą nieco z nosa krew cisnął nim o słup. Podszedł, podniósł i walnął raz jeszcze w brzuch. Nie dając możliwości oddania. - Nie jesteśmy równi gówniarzu. Zapamiętaj to sobie. Dobył szabli, podstawiając ostrze do gardła kmiecia. - Tknij mnie a Lothar aep Yurgen dostanie Twój łeb. Nacisnął ostrzem by lekko skaleczyć. - Bądź grzeczny a może nawet pomoge ci go dorwać. Odstąpił. Cofając się podniósł kapelusz. - Czekam w Łęcinach. Powiedział wychodząc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej