Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Silion aep Mor:
Krasnolud usmiechnal sie i widzac ze jeszcze jego muzyka nikogo nie porwala zabral sie za druga zwrotke.
- ÂŁajba to jest morski statek,
sztorm to wiatr co dmucha z gestem,
cierpi kraj na niedostatek,
morskich opowieści.
(ref.)Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.
//: Moja postac nie ma humorow, w niektorych sytuacjach jest poprostu taka, to mysliciel... Czy jakbym pil to by wszyscy nagle pisali? Chyba nie. Gdzie znikla Anette, Moh, Szarlej? Staram sie jakas rozrywke wprowadzac jako jedyny... Wiec nie mow tak. :(
Armin:
Ciemnoskóra była pod wrażeniem muzykalnych umiejętnościami ukochanego. Stanęła obok Evening i również zaczęła klaskać do rytmu. W końcu dobra atmosfera zaczęła się udzielać większości towarzyszom. Prawa noga zaczęła jakoś sama wystukiwać rytm. Armin lubiła tańczyć, najczęściej z Silionem, ale tancerką była w miarę dobrą. Spojrzała na mściciel i miała lekko zwariowany pomysł. A mianowicie... Taniec. Szybkim i zwinnym ruchem wzięła rękę kobiety z bractwa ÂŚwitu i zaczęła z nią tańczyć.
- No Evening! Poddaj się muzyce. - zaśmiała się maurenka.
Silion aep Mor:
Muzyka byla bardzo skoczna i az chcialo sie ja grac i sluchac. Druga zwrotka wnet zniknela aby zrodzic trzecia z dziesieciu.
- Pływał raz marynarz, który
żywił się wyłącznie pieprzem.
Sypał pieprz do konfitury
i do zupy mlecznej.
(ref.)Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.
Evening Antarii:
Ehh.... A jej samo klaskanie by wystarczyło. I ewentualnie jakieś podśpiewywanie pod nosem. -Armin.... Naprawdę>- jęknęła z rezygnacją. -Ja wcale nie umiem tańczyyyć!...- zdążyła jeszcze zaprotestować choć na niewiele się to zdało. Zaraz stała na drewnianych deskach i robiła obroty zachęcana przez czarnulkę. -Wykończysz mnie Ar!- pomarudziła jej jeszcze trochę. -Wiem że ty świetnie tańczysz ale ja niezbyt, więc to nie dla mnie- mówiła wciąż mając nadzieję na szybkie oswobodzenie się, ale maurenka była tak zwinna w swych ruchach, że Eve nawet nie orientowała się, kiedy to razem, dla zabawy, wykonywały jakieś skomplikowane ewolucje. A potem rzeczywiście uległa, gdyż tylko śmiała się z tego wszystkiego i próbowała dorównać Armin w tych tanecznych podrygach.
//Nie zmusisz wszystkich do pisania, przecież nie siedzą tu cały czas -.-
Elrendar:
-No jak z kanclerzem to trzeba się napić. Zdrowie. Wypiłem co nieco zawartości wręczonego kubka. -A tak w ogóle nazywam się Elrendar.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej