Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Evening Antarii:
-ÂŁoo... Armin! Dziesięć na dziesięć!
Anette Du'Monteau:
-Dzieci... - mruknęła do siebie Anette. -Hej marynarzu, podejdź no tutaj. Poczekaj chwilę. Anette zaczekała chwilę aż jeden z marynarzy zbliżył się do niej. Wtedy zaczęła ściągać z siebie cały swój strój. Zostały jedynie elementy bielizny ochraniające jej dwa skarby oraz kształtną pupę. Sięgnęła jeszcze do kieszeni spodni trzymanych przez marynarza i wyciągnęła z nich sznureczek. Związała sobie nim włosy, spojrzała jeszcze raz na burtę i ruszyła do biegu! Kobieta nie raz ćwiczyła swoje akrobatyczne zdolności. -Uwaga! Szlachta leci! - powiedziała jeszcze wyskakując. Skokiem celowała w obszar gdzie nie było pozostałych skoczków, co by uniknąć z nimi zderzenia.
Silion aep Mor:
<facepalm>O Innosie! - pomyslal widzac geniusz ciemnoskorej.
//: Jak wysoko jest z pokladu statku do wody?
Canis:
//Elrendar:
Sternik sie wściekł.
- Kurwa baranie pływać nie umiesz i za burtę chcesz skakać?! Edek, Mietek łapać go i do izolatki pod pokład.
Edek i Mietek w momencie gdy już zdjąłeś koszulę chwycili cie za barki wytrącając z równowagi i powodując to, ze się przewróciłeś. uderzyłeś głową o pokład co cię ogłuszyło na kilka chwil. W tym czasie Edek i Mietek chwycili cie za ręce i za nogi uniemożliwiając ruchy. Sternik podszedł do ciebie.
- Jak otrzeźwiejesz to cie wypuścimy. gdy będziemy na lądzie psychopatyczny samobójco.
Wrócił do steru, zaś Edek i Mietek zanieśli cie pod pokład do ładowni. stamtąd bocznymi drzwiami wrzucili cię do izolatki wyłożonej słomą i zamknęli drzwi na klucz. Edek pozostał na warcie, co byś nie świrował.
//Facet trochę rozumu... na środku oceanu chcesz skakać? Nie ma tak dobrze.
//Armin i Anette:
Widząc sternik drugą i trzecią osobę, którym życie zbrzydło, posłał Mietka i Waldka, by je zatrzymali, gdy wspinały się na burty
- Czy wam życie zbrzydło? Przy tych wiatrach i prądach nikt was nie uratuje. Trzymajcie się pokładu albo wracać do kajut nim kapitan się o tym dowie. Albo do izolatki jak ten durny elf. - mówili chwytając za barki i ściągając w dół.
//Jeszcze ktoś spróbuje skoczyć to opisze wasze śmierci, nie ma problemu.
Armin:
Armin zrezygnowanym wzrokiem spojrzała na ziemię i Anette.
- A mogło być tak fajnie... - powiedziała tak sobie. Znalazła miejsce, gdzie zdjęła buty i ponownie je założyła. Podeszła z powrotem do Siliona oraz Evening. - Dzięki za wysokie noty. - zaśmiała się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej