Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (83/84) > >>

Canis:
- Tak, to tyle Elrendarze, idziemy do Fentil. - Powiedział i ruszył spacerem przez dżunglę w stronę miasta, gdzie w międzyczasie odpowiedział Silionowi na postawione pytania. - Biblioteka zawiera zbiory ksiąg które traktują o wielu sprawach, nigdy tam nie byłem, nie znam tutejszych księgozbiorów. Mam swoją własną bibliotekę, jednak do niej wstęp jest ograniczony. Jeżeli chcesz o coś zapytać to pytaj śmiało, nie mam jakichś tajemnic, których bałbym się wyjawić czy unikał, chyba, ze to wstydliwe dla ciebie pytanie, to wówczas może porozmawiamy kiedy indziej.

Szliście szlakiem przez las, gdy wreszcie dojrzeliście bramę, a przy niej dwóch strażników marchii przywdzianych w czerwień i biel. Umożliwili wam wejście do miasta, dzięki czemu podróżując alejkami kupców, mając wgląd na stragany pełne orientalnych wyrobów owoców i warzyw, szliście w kierunku karczmy.

- Jeżeli chcecie coś zjeść, albo zamówić coś do jedzenia w karczmie to proszę, znacie menu, jest podobne do spotykanego na Valfden, chociaż są też dania z owoców morza i zupa z wodorostów. Jeżeli nie to wyruszymy na statek i odpłyniemy póki jest wczesna pora.

Silion aep Mor:
Zupa z wodorostow? Nigdy wiecej! - skrzywil sie na sama mysl o tej jakze "pysznej" zupie. Przytulil malutkiego chowanca do serca i oddawal mu cale uczucie jakie potrafil z siebie wydobyc, tyle milosci jeszcze nigdy nikomu nie dal. W miedzyczasie podszedł do Salazara i zapytal mocno sciszonym glosem. - Od kiedy spotykałes sie z ta tajemnicza postacia? Pamietam ze jeszcze jakis czas temu zegnales sie ze swoim skryba po Chatalsku, po Erosowemu. - mowiac to rozgladal sie po straganach w poszukiwaniu roznorakich, egzotycznych owocow.

//: Jeszcze bym byl rad sobie pare kilo owockow kupic :)

Canis:
I widziałeś takie stragany, wystarczyło podejść i zagadać sprzedawcę.

- Tak, szukaliśmy aktów prawnych regulujących stosunki między ludzkie i między pokoleniowe z Chatal i tam właśnie przewijały się te zwroty, używaliśmy ich raczej dla zabawy.

Silion aep Mor:
- Dla zabawy mowisz? Hmm... Twoj skryba wydawal sie troche jakby zatroskany o ciebie. Napewno nic nie bylo na rzeczy? Oczywiscie nie traktuj tego pytania jak przesluchania czy cos. - rzekl spokojnie.

Evening Antarii:
Evening podążała szlakiem w ślad za resztą, trzymając na rękach małego Edgara, który tylko od czasu do czasu otwierał ślepia, choć pewnie i tak nie widział wiele.
Silion zamęczał Salazara jakimiś pytaniami, których Eve już od dawna nie słuchała. Wdychała ciężkie wilgotne powietrze, które parując zatrzymywało się pod koronami drzew. Z łatwością mogłaby przyzwyczaić się do takiego klimatu, gdyby mogła przebywać tu dłużej.
Wyspę zaś, wiedząc że niedługo odpływają, opuszczała niechętnie. Zwłaszcza, że mogła ją zwiedzić w takim gronie: osób, które lubi i szanuje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej