Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (68/84) > >>

Evening Antarii:
-Oczywiście, już idę...- zakomunikowała, po czym zeszła na dół oddając klucz. Tak jak reszta zeszła na plac gdzie czekało już kilka osób. W tym Silion. Tak samo smutny jak i wcześniej. Choćby nawet Eve bardzo się starała, i tak nie była w stanie wymyślić czegoś co mogło mu humor poprawić.
-Sil, nawet wycieczka cię nie rozweseli?

Canis:
//Pozostali uznaję, że się znaleźli i też idą z nami.

- Dobrze, ruszajmy, Udamy się na wybrzeże, tam będzie gdzieś 100-200 metrów do przepłynięcia morzem Enart na wyspę, spokojnie, woda nie jest porywista, są tam gondole, którymi możemy przepłynąć, ale jak ktoś chce, może też raczyć się wpław płynąc! Temperatura morza nie spada nigdy poniżej 20 stopni, teraz jest cieplejsza, nagrzana, pewnie około 30 stopni. Także dosyć korzystne warunki rekreacyjne. - Powiedział z uśmiechem na twarzy wskazując uliczkę miasta biegnącą na północny zachód. Gdzie też skierował swe kroki - Zatem... idziemy!

Udaliście się uliczką, która prędko kończyła się bramą miasta. Wyszliście szlakiem, a bo obu jego bokach widac było piękne pola złotych zbóż gotowych do zbioru i obróbki. Na horyzoncie nie było widać dżungli,m więc też nie było gdzie szukać cienia, cały las po tej stronie miasta był już wykarczowany. Przemierzając kolejne metry mijaliście kolejne rodzaje rozsianych roślinności po polach, by wreszcie na horyzoncie dojrzeć błękit morza, oraz domek, przy którym osadzone na brzegu były niewielkie dwuosobowe gondole w ilości 10ciu łodzi.

Zbliżając się do nich dostrzegliście wspominaną wcześniej wyspę, była spora i blisko osadzona, około 200 metrów od brzegu, do którego dotarliście. Było widać, że tam roślinność kwitnie i jest ciut inna niż tu na tych terenach, na pewno nie jest wykarczowana.

- Mam nadzieję, że nie muszę was zapraszać, kto do wody, a kto płynie łódkami? - Zapytał z chytrym uśmiechem gotowy do każdej formy podróży przez te wody!

Silion aep Mor:
Krasnolud przez jakiś czas patrzył się przed siebie, patrzył jak miasto budzi się do życia, jak rozkwita, przyglądał się jak ludzie wychodzą leniwie z domów niczym mrówki ze swego gniazda, bezpiecznego gniazda. Wychodzą ze swych gniazd ku niebezpieczeństwom otwartego świata, ku strachom, beznadziei ale też ku szczęściu, przyjaźniom, a nawet miłości...
Nic nie trwa wiecznie, nawet natwardsze, najgrubsze mury wkońcu skruszeją, tak i to miasto kiedyś upadnie, cały świat kiedyś zapłacze w obliczu katastrofy, nikt nie wie co to będzie i czy będzie...
Lecz to jeszcze nie teraz, teraz są tutaj na ekspedycji jaszczura Salazara Trevanta, tak, dla Siliona on zawsze będzie jaszczurem i nic ni nikt tego nie zmieni. Przeszli naprawde wiele, śmierć kapitana, pożar na statku, piraci, ale najbardziej krasnoludowi zapadła w pamięć tajemnicza postać, ta któracw każdej chwili mogła pozbawić go jego nędznego krasnoludzkiego żywota, nie zrobiła tego, dlaczego? Tego się pewnie nie dowiemy.
Silion przestał wpatrywać się w dal, uniósł głowę i ujrzał maurenkę, wyraźnie rozleniwioną, rozespaną. Spojrzał na nią, uśmiechnął się lekko i rzekł miłym, ciepłym głosem. - Witaj. Jak noc?

//: Nie mogles chwile pozniej?

Armin:
- Chyba dobrze. - kobieta przyciągnęła się. Podeszła do krasnoluda i pocałowała go w usta. - Proszę tylko o jedno: byś się niczym nie zamartwiał. - powiedziała z lekkim uśmiechem maurenka. Szli przez nieznane im tereny, ale za to piękne. Malownicze krajobrazy, bujna roślinność oraz cudowne powietrze, to wszystko kształtowało miłą atmosferę.

Silion aep Mor:
- Tak, tak... - odparł kobiecie.
Gdy wreszcie dotarli na miejsce, wysłuchał jaszczura i wskoczył do wody. - Najwyżej się utopie, jednego durnego krasnoluda mniej. - rzekł pod nosem płynąc na drugi brzeg. Cały świat się ucieszy... - dodał w myślach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej