Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Armin:
Niestety Armin nie odpowiedziała, bo już spała. Oddychała spokojnie i miarowo. Dzień trochę spuścił z niej energii. Wszak wycieczki, zwiedzanie, oglądanie - to wszystko było nie dla ciemnoskórej. Jedynie walka ją trochę rozbudziła. Taki przypływ adrenaliny kobieta bardzo lubiła. Jednakże kiedyś musiała pójść spać. Zasnęła w nadziei, że kiedy się obudzi wróci jej roześmiany krasnolud, którego pokochała.
Silion aep Mor:
Krasnolud spojrzał na spiącą kobiete, wyglądała tak słodko i bezbronnie chociaż ta osoba potrafiła mordować ku własnej uciesze. Uśmiechnął się lekko gdyż rozbawiło go to troche. Podszedł do drzwi i przekręcił klucz, dla bezpieczeństwa zablokował jeszcze drzwi krzesłem. Okna pozamykał zostawiając tylko jedno uchylone. ÂŚciągnął z pleców topór i oparł go o front łóżka, noże rzucił na szafkę a na drugą szafkę polożył załadowane, wycelowane w drzwi kusze. Podszedł jeszcze raz do łóżka, spojrzał na kobietę i pogłaskał ja po głowie. Podszedł do okna, wyjrzał, wziął kilka głębokim sztachów egzotycznego powietrza i wrócił, stanął przy łóżku, usiadł po czym położył się przy samej krawędzi oddając kobiecie do dyspozycji większość łoża. Leżał chwile wpatrując się w ścianę po czym zasnął. Miał już dość tych chorych myśli które nawiedzały jego umysł.
Canis:
Salazar wraz z pierwszymi promieniami słońca, obudził się. Wyszedł zza parawanów i udał się do wyjścia z sali. wychodząc spojrzał w lustro i nie mogąc się przyzwyczaić do swoiego lica, wyszedł przed budynek lekko strapiony. Wtedy zrozumiał, że trzeba wszystkich pobudzić albo sprowadzić do siebie wszelkimi dostępnymi sposobami, co by wyruszyć w dal. Wszedł do karczmy, gdzie nocowały 3 osoby, mpodszedł do karczmarza i delikatnie jawiąc swoją prośbę, poprosił o wykonanie, tak też karczmarz udał się na górę, gdzie zapukał do pokoju Evening Antari.
- Pani, Salazar Trevant prosi wszystkich członków ekspedycji o przygotowanie do przeprawy i wyjście na zewnątrz, co by jak najszybciej dotrzeć do ogrodów. Jednocześnie przepraszam za zakłócanie spokoju. - powiedział przez drzwi uprzednio pukając.
Następnie poszedł do pokoju Armin, gdzie nocowała dwójka wycieczkowiczów.
- Pani, Salazar Trevant prosi wszystkich członków ekspedycji o przygotowanie do przeprawy i wyjście na zewnątrz, co by jak najszybciej dotrzeć do ogrodów. - powiedział przez drzwi uprzednio pukając.
W tym czasie Salazar wrócił do budynku, takiego jakby schroniska noclegowego i dzwoniąc dzwonkiem przy drzwiach jakże uporczywie budził wszystkich i wołał.
- Ludzie wstajemy i idziemy! Ogrody czekają! ruszać się ruszać!
Po czym wrócił na główny plac i czekał na śmiałków, by wyruszyć czym prędzej...
Silion aep Mor:
Krasnolud już nie spał gdy karczmarz przyszedł ich budzić, leżał na krańcu łóżka uwaga, znowu rozmyślając i patrząc w ściane. Kilka razy w nocy o mało nie spadł ale to szczegół. Leniwie wstał z łoża i przeciągnął się starając się przywrócić wszystkim mięśniom odpowiednie napięcie. Rozejrzał się po pokoju, wszystko było na swoim miejscu, złapał za noże i przypiął je do skórzanego pasa na piersi. Topór wylądował na plecach a załadowane kusze przy pasie. Stanął przy oknie i wpatrywał się przez chwile w krajobraz. Był już gotów, gotów by dotrzeć do celu, gotów odwiedzić tajemnicze ogrody i poznać tajemnice kostek. Odwrócił się i spokojnym krokiem przemieścił się w strone maurenki, delikatnie pare razy potrząsnął jej ręką i miłym stonowanym głosem powiedział. - Wstajemy... - po czym odryglował drzwi odstawiajac na bok krzesło, przekręcił klucz, otworzył drzwi i wyszedł z pokoju zamykając wrota za sobą. Kierował się na dół, minął karczmarza i opuścił przybytek. Usiadł pod ścianą budynku i czekał... Poprostu czekał...
Armin:
Armin otworzyła leniwie oczy i przyciągnęła się. Usiadła na skraju łóżka i popatrzyła na ścianę. Rozejrzała się po pokoju i ujrzała, a właściwie nie ujrzała Siliona. Maurenka głęboko westchnęła i ogarnęła się. Zmieniła koszulę, użyła twarz, wzięła swoją torbę i wyszła z pokoju. Oddała klucz karczmarzowi i wyszła z budynku. Zauważyła krasnoluda, który siedział przy ścianie.
- Dzień dobry. - powiedziała jeszcze zaspanym głosem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej